REPORTAŻ
Konno na mszę

Tekst i foto: Paulina Dudzik-Deko

Pielgrzymka.jpgW niedzielę 17 maja 2015 roku o godzinie 11.30 dźwiękowi dzwonów z bazyliki św. Anny towarzyszyło rżenie koni i stukot kopyt. Rozpoczęła się msza św. z okazji szóstej Pielgrzymki Miłośników Koni i Zaprzęgów Konnych.

Idea narodziła się sześć lat temu w sąsiadującej z Górą św. Anny Porębie, słynącej z koni rasy śląskiej, gdzie organizowane są co roku czempionaty roczniaków i dwulatków. Pomysłodawcami byli Piotr Pisarski i Rudolf Gajda. Pielgrzymka narodziła się z chęci pokazania swojej miłości do koni – Są pielgrzymki hodowców gołębi, motocyklistów, rowerzystów, a Poręba końmi stoi, my konie kochamy i stąd ten pomysł – mówi Rudolf Gajda. Pierwsza pielgrzymka odbyła się w 2010 r. w Grocie Lurdzkiej i przybyło na nią około czterdziestu koniarzy. Szybko okazało się jednak, że nie jest ona w stanie pomieścić tylu pasjonatów wraz z ich zwierzętami (szczególnie biorąc pod uwagę uczestniczące w pielgrzymce zaprzęgi), więc miejsce zostało zmienione na polanę przy kalwarii, a dokładnie przy ołtarzu polowym obok Trzech Krzyży. Liczba pasjonatów biorących udział w mszy rośnie z roku na rok i waha się obecnie w granicach 80-100 koni. Są reprezentanci dużych stajni, którzy zjawiają się co roku (np. stajnia Koszyce ze Strzelec Opolskich, Wild West z Rozwadzy, stajnia Cztery Kopyta z Piotrówki) oraz liczni prywatni posiadacze tych pięknych zwierząt. Porębę reprezentują postawne konie rasy śląskiej i zaprzęgi, którymi po zakończeniu mszy św., odprawiający ją ksiądz obwożony jest po Górze św. Anny. Wiele osób przyjeżdża od początku, jak reprezentanci wspomnianych ośrodków jeździeckich. Kasia ze stajni Koszyce wspomina, że są na pielgrzymce co roku, w zeszłym przybyli bardzo liczną grupą 21 koni – Z roku na rok było nas więcej, do św. Anny mamy około 15 km, jest to fajne miejsce, fajni ludzie – chciałabym, żeby kiedyś było to jeszcze większe wydarzenie, jak w Piotrowicach Wielkich.

Jeźdźcy ze stajni Wild West, która posiada grupę rekonstrukcyjną, uczestniczącą m. in. w rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem, bitwy w Koźlu i Nysie, przybyli w czarownych strojach wzorowanych na epoce napoleońskiej. Liczni prywatni właściciele pokonują nawet 30 km, wyruszając w niedzielę rano. Pan Tomasz przyjechał po raz pierwszy, przemierzając konno ok. 25 km na pięknym ogierze arabskim. – Od jakiegoś czasu jeżdżę na pielgrzymki motocyklowe i bardzo chciałem spróbować też konnej, szkoda tylko, że nie było z kim. O inicjatywie dowiedziałem się przez przypadek, wracaliśmy z wycieczki motocyklowej i zobaczyliśmy konie. Mam nadzieję, że uda mi się przyjechać także za rok – mówi.

Kasia z Michałem przyjechali konno drugi raz – stępem trzy godziny. Kasia wiedziała o pielgrzymce od początku i zawsze chciała wziąć w niej udział, jednak nie zdecydowała się sama. – Ale odkąd jestem z Michałem, który zaczął jeździć, w końcu zdecydowaliśmy się wybrać.

Więcej przeczytasz w czerwcowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".