Ujeżdżanie młodego konia cz. II
Kiełznanie

Tekst: Jakub Kolańczyk
Foto: Joanna Jasińska

Kielznanie.jpg Według programu, który zarysowałem w poprzednim artykule, pierwszą czynnością, jaką będziemy wykonywać z młodym koniem, są spacery. Spacery odbywają się na kantarze i w terenie. Czas na to poświęcony nie jest czasem straconym, upewniamy bowiem konia, że może nam zaufać i wspólnie przeżywamy radości spacerów terenowych.

Ten okres nieuchronnie jednak się kończy i rozpoczyna się właściwa praca z młodym koniem. Jedną z podstawowych czynności, które koń musi opanować, jest przyjęcie wędzidła, a precyzyjniej – nakłonienie konia, by zechciał wziąć obce ciało do pyska.

Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa, to jakie wędzidło powinno zaproponować się koniowi. Przedwojenna literatura polecała wędzidło dęte, czyli puste, grubości mniej więcej środkowego palca. Ważne jest dobranie grubości wędzidła, gdyż wbrew pozorom nadmiernie grube wędzidło wcale nie jest łagodniejsze, skoro działa na większą powierzchnię unerwionej części żuchwy. Zasada złotego środka będzie zatem najlepsza – wędzidło nie za grube, ale też nie za cienkie.

Inna sprawa to kwestia, jakiego typu wędzidło zakupić. Pomijając decyzję, czy kupić pełne, czy puste, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcemy wędzidło podwójnie łamane, czy pojedynczo, czy bez łamania. Każde rozwiązanie ma swoje plusy, ale wszystko sprowadza się do dopasowania. Wędzidło pojedynczo łamane powoduje ryzyko, że w przypadku zgięcia możemy środkiem wędzidła uderzyć w podniebienie, chyba że jest bardzo dobrze dopasowane. Z kolei wędzidło bez łamania najczęściej wykonane jest bądź z gumy, bądź z plastiku. To wędzidło jest tylko z pozoru łagodne, bowiem w chwili, kiedy koń przestanie się ślinić, guma zaczyna bardzo nieprzyjemnie obcierać pysk od środka, a wtedy zaufanie do ręki zostanie utracone, zanim się pojawiło.

Jestem zdania, że najlepszym wędzidłem dla młodego konia będzie wędzidło podwójnie łamane. Recz jasna, doświadczony ujeżdżacz może dobrać inne, ale zrobi to, mając wiedzę, czy można zastosować je na tego konkretnego konia.

Oczywiście mogą pojawić się głosy, że można ujeździć konia bez wędzidła. Owszem, można. Chodzi jednak o takie zrównoważenie konia w trakcie całego ujeżdżenia, które pozwoli mu wręcz zmienić sylwetkę i ułatwić pracę. To jednak nie miejsce na takie dyskusje, skoro celem artykułu jest przedstawienie klasycznego ujeżdżenia młodego konia.

Po ustaleniu rodzaju kiełzna musimy podjąć decyzję o rodzaju metalu. Z zebranych przez autora opinii wynika, że najlepsze będzie wędzidło z łączonych stopów, w tym fragment ze stopu umożliwiającego korodowanie. Przy częstym używaniu rdza nam nie grozi, natomiast pojawia się uczucie bardzo delikatnego i sympatycznego łaskotania.

Więcej przeczytasz w lipcowym numerze "Koni i Rumaków".