MOIM ZDANIEM
Każdy jaki jest, koń widzi

Tekst: Anna Lipczyńska
Foto: Paulina Dudzik

Kazdy_jaki_jest.jpgWszyscy wiemy, że koń nie potrafi mówić. Tak werbalnie jak my, czyli wypowiadać słów, układać zdań, porozumiewać się kodem dźwiękowym. Konie mówią do nas językiem ciała, gestów, mimiką. My uparcie zalewamy je potokiem słów, które są przecież dla nich zupełnie niezrozumiałe. Wiem i widzę, że konie mogą nauczyć się reagować na określone komendy słowne. Tak na lonży pracuje nasza stara Czara – reaguje na komendy: „kłus”, „stępa”, „stój”, „dodaj”, „wolniej” itp. Na co dzień jednak zalewam ją zawsze potokiem niezrozumiałych dla niej słów: „Co tam Czarka, starość nie radość. Schudłaś coś ostatnio, a gdzieś ty się tak wybrudziła, dawaj, wyczyścimy te zaklejki. No stój, czego ten płot obgryzasz? Nudzi ci się? Gazetę ci przynieść? Przestań grzebać nogą, już kończę, zaraz wracasz do stajni” itd. Nie jestem tak ślepa i bezmyślna, by nie wiedzieć, że z tej całej oracji Czarka nie pojęła ani słowa. Ale jestem tak wrażliwa i świadoma, by wiedzieć, że dotarł do niej sens: troska o nią, ciepłe podejście, brak zagrożenia czy moja irytacja. Ona nie wie, o czym mówię, ale wie, jak to mnie charakteryzuje. Jestem jej przyjacielem, nie stwarzam dla niej zagrożenia, moje działania mają na celu jej dobro, nie zamierzam jej bić, wymagać czegoś ponad jej siły, nie mam zamiaru zrobić jej krzywdy. Co więcej, ona wie, kim jestem, jaki mam dzisiaj humor, czy jestem zdenerwowana, poirytowana lub wprost przeciwnie mam dobry nastrój i nic mnie nie stresuje. Każdy koń jest ekstremalnie wyczulony na odbiór gestów, grymasów mimicznych, postawy i ruchów człowieka. Z tego obrazu, dla nas często zupełnie niejasnego, koń buduje sobie indywidualny obraz osoby. Bo koń widzi, jaki ktoś jest. Rozpoznaje to błyskawicznie.

Koń jest w stanie wyczuć puls i poziom adrenaliny u człowieka z odległości nawet kilku metrów. To ich wewnętrzny barometr tak czule reaguje na partnera kontaktu. Aby przeżyć w świecie drapieżników, koń musiał wykształcić w sobie tę umiejętność szybkiej oceny zachowania i mowy ciała. Konie nie rozumieją języka polskiego, angielskiego czy narzecza z Doliny Konga. Rozumieją jednak i znają inny język – język ciała. I odczytują go bezbłędnie; tak naprawdę wierzę, że wiedzą o mnie więcej niż ja sama. Mama często mnie pytała, gdy coś mi nie szło na treningu: „Co z Tobą? O czym myślisz? Jesteś chyba jakaś zestresowana, bo koniowi się udziela. Nie denerwuj się, bo nic Ci nie wyjdzie”. Często nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak bardzo jakieś wydarzenie czy konfrontacja w życiu osobistym odbija się na moim zachowaniu tu i teraz, podczas treningu. A koń od razu rozpoznaje, że coś jest ze mną nie tak – dziś jestem spięta, szorstka, mechanicznie wydaję komendy, myślę o czymś innym, nie skupiam się na nim. Kiedyś mój mąż pokłócił się o coś ze znajomym. Jakaś drobnostka, ale ponieważ obaj są mocno emocjonalni, to kłótnia wybuchła nagle i miała gwałtowny przebieg. Tego dnia mąż miał zaplanowany kolejny, codzienny trening z parą koni, które na zlecenie układał do pracy w zaprzęgu. Zdziwiłam się, gdy przerwał tę rutynę i tego dnia dał koniom wolne. Złośliwie skomentowałam: „Co, już Ci się nie chce?”. Podirytowany wybuchnął: „Daj mi spokój! Nie widzisz, jaki jestem wściekły? W takim stanie nie ma sensu zbliżać się do koni, powinnaś to wiedzieć”. Ukłon. Powinnam. I przecież wiem. Lepiej odpuścić, niż przez własne frustracje zmarnować wykonaną pracę. Koń wyczuje Twój nastrój w mig i zestresuje się razem z Tobą. W takim nastroju trening będzie tylko krokiem w tył, na postępy nie ma co liczyć.

Więcej przeczytasz w marcowym numerze "Koni i Rumaków"