Karmimy kopyta – nie tylko o suplementacji

Tekst: Anna Sałek
Foto: Marzena Józefczyk

Kopyta.jpgWielu właścicieli regularnie suplementuje konie preparatami zawierającymi biotynę (wit. H) w celu poprawy jakości kopyt. Jak się okazuje, biotyna biotynie nierówna, a to, czy witamina ta naprawdę działa, poddawane jest w wątpliwość. Co ciekawe, wiele laboratoriów naukowych zajmujących się badaniami związanymi z żywieniem koni analizuje coraz więcej różnych dodatków, specjalistycznych pasz pod względem ich działania m.in. na róg kopytowy. Najnowsze badania, także te nutrigenomiczne, pokazują, że niektóre substancje mogą wpływać na ekspresję genów, specjalnych ścieżek metabolicznych w końskim organizmie, które związane są z jakością rogu kopytowego. Z kolei klasyczne analizy pokazują, że nie tylko genetyka i odpowiednie warunki zoohigieniczne, ale w dużym stopniu żywienie wpływają na jakość kopyt.

O biotynie – fakty i mity

Chwilowe pogorszenie jakości kopyt lub taki stały stan nie jest chyba obcy żadnemu właścicielowi koni. Wiele badań naukowych wykazało, że przypadłość ta może dotknąć każdego konia bez względu na rodzaj użytkowania, przy czym sporo prac podkreśla, że problem ten często obserwuje się szczególnie u koni pełnej krwi angielskiej i ich krzyżówek. Dzięki temu rynek suplementów ukierunkowanych na poprawę jakości rogu kopytowego jest (zaraz po grupie suplementów wspomagających układ ruchu) ogromny. Niestety, większość posiadaczy koni nadal wierzy, że podanie jakiejkolwiek biotyny bez szerszego przyjrzenia się końskiej diecie rozwiąże problem słabych kopyt. Musimy pamiętać, że każda niewłaściwa dieta (niedobory, złe zbilansowanie, słabej jakości surowce) związana np. z niedoborami białka, energii, różnych witamin i związków mineralnych będzie odbijać się na całym organizmie konia. To, co od razu zauważymy, to właśnie pogorszenie się okrywy włosowej, rogu kopytowego, zmniejszenie napięcia mięśniowego, brak energii do ruchu (nie mówiąc już o regularnym treningu). Często pojawia się nie tylko już wspomniane pogorszenie jakości rogu kopytowego, ale zostaje upośledzone tempo jego przyrostu, co w połączeniu z powyższym problemem często daje różnego rodzaju pęknięcia i szczeliny utrudniające ruch zwierzęcia, a jak wiadomo ruch jest niezbędny do prawidłowego działania nie tylko układu kostno-mięśniowego. Bardzo szybkie zmiany takiego stanu widoczne są szczególnie u koni ze sporym niedożywieniem (po głodzeniu, przebytej chorobie wyniszczającej, w stanach kacheksji). W wielu przypadkach wystarczy porządne zbilansowanie podstawowej dawki żywieniowej, by większość niepokojących objawów, a nawet wszystkie zaczęły sukcesywnie znikać. Poprawa stanu kopyt zaowocuje zwiększeniem chęci do ruchu, a co za tym idzie – poprawą w układzie mięśniowo-szkieletowym. Koń, który będzie mógł bez problemu poruszać się, będzie mniej podatny na problemy ze strony układu pokarmowego, oddechowego, krążenia itp. Zdarzają się jednak takie osobniki, które mimo optymalnego żywienia będą miały kopyta słabej jakości i wolno przyrastające. Tu do pewnego stopnia możemy winić felerne geny, które są skutkiem selekcji pod kątem innych cech, takich jak jezdność, skoczność, dobry ruch, charakter, szybkość itp. W tej selekcji pominięto niestety dobrą jakość kopyt, a przecież bez kopyt nie ma konia.

Mimo prowadzonych setek badań, nadal nie do końca jasne jest, które składniki pokarmowe i w jaki sposób wpływają na wzrost/poprawę jakości kopyt. Od kilkunastu lat trwają prace nad opracowaniem skutecznej receptury, która jednocześnie zapewni twarde, sprężyste, odporne na urazy, stosunkowo szybko rosnące kopyta. Do niedawna np. wierzono, że żelatyna może być takim właśnie złotym środkiem, niestety najnowsze badania jasno pokazały, że praktycznie w ogóle nie działa ona na końskie kopyta, na inne struktury układu ruchu także jej działanie jest niewielkie. Jeden z najbardziej przebadanych (co niestety nie znaczy, że najbardziej skutecznych i sprawdzonych) składników stanowi biotyna czyli witamina H. Jako składnik odżywczy bierze ona udział w metabolizmie glukozy, procesach wzrostu i podziału komórek, a także współpracuje i pomaga w działaniu innych witamin z grupy B, m.in. niacyny. Ze względu na zawartość siarki w swojej budowie biotyna skutecznie wzmacnia i przyspiesza formowanie się wiązań pomiędzy nićmi kolagenu, stabilizuje i zapewnia prawidłowe funkcjonowanie wszystkich tkanek łącznych (m.in. ścięgien, chrząstek i więzadeł) oraz sierści i kopyt.

Poza tymi znanymi faktami niewiele wiadomo na temat faktycznego działania biotyny u koni. Wynika to z faktu, że rzetelnych badań wykonywanych na modelu końskim jest tak naprawdę niewiele – sporą ilość danych niestety przeniesiono z badań m.in. na świniach, krowach, psach czy ludziach, u których procesy trawienia, wchłaniania i dystrybucji do tkanek są bardzo różne od tych u konia. Niemniej jednak kilka podstawowych informacji w kwestii stosowania witaminy H jest pewnych, jak choćby to, że minimalny okres stosowania (tak by można było zauważyć jakiekolwiek działanie) to najczęściej 6 miesięcy. W jednym z pierwszych, rzetelnych badań (1991!) 42 ogiery lipicjańskie z Wiednia dostawało przez dwa lata 20 mg biotyny codziennie w paszy, podczas gdy kolejne 16 ogierów otrzymywała placebo. Jakość kopyt przed eksperymentem, w jego trakcie i po jego zakończeniu była bardzo szczegółowo opisana i udokumentowana na zdjęciach. Okazało się, że poprawę zaobserwowano u koni, które pobierały biotynę (zmiany zanotowano od 9. miesiąca pobierania) Tymczasem stan kopyt w „grupie placebo” pozostał niezmieniony.

Te badania i kilka podobnych mogą sugerować, że suplementacja biotyną może być w jakimś stopniu przydatna. Jednak nadal wielu naukowców zastanawia się, z czego w ogóle wynika konieczność suplementowania tej witaminy i czy jest ona niezbędna do prawidłowego funkcjonowania końskiego organizmu. Wiele z naturalnych i komercyjnych pasz dla koni zawiera takie ilości biotyny, które wydają się wystarczające dla zapewnienia zdrowia koniom. Dodatkowo bakterie w jelicie ślepym konia (zdrowego!) są w stanie wyprodukować odpowiednią ilość witamin z grupy B, do których należy także biotyna. Wraz z kolejnymi badaniami zaczęły pojawiać się nowe pytania i wątpliwości, np. jak wiele z witamin syntetyzowanych w jelicie grubym wchłania się u konia (główne miejsce wchłaniania witamin to przecież jelito cienkie). Niezależnie od tego do tej pory nie udokumentowano u koni „naturalnych" stanów niedoborowych biotyny, poza wywoływanymi eksperymentalnie. Z tego względu błędne jest mówienie, że u koni ze słabymi kopytami mamy do czynienia z niedoborami biotyny. Podawanie biotyny w dawce wyższej niż koń de facto potrzebuje (naturalne zapotrzebowanie) staje się niejako leczeniem (hiperalimentacja). Na szczęście nie ma tu (konie zdrowe, bez problemów z nerkami, wątrobą itp.) praktycznie zagrożenia przedawkowania, bo biotyna, tak jak wszystkie witaminy z grupy B, jest rozpuszczalna w wodzie, co oznacza, że nie jest magazynowana w tkankach – organizm wykorzystuje tylko tyle, ile jest mu w danym momencie potrzebne, a resztę wydala z moczem. To z właśnie oznacza, że właściwie nie ma możliwości, by pojawiły się oznaki toksycznego działania biotyny, nawet po wielokrotnym przekroczeniu dawki niezbędnej do normalnego funkcjonowania organizmu konia. Do tej pory nie bardzo wiadomo, dlaczego niektóre konie potrzebują większej dawki biotyny – być może te osobniki nie wchłaniają i nie w pełni wykorzystują stosowaną dawkę, inna teoria mówi, że być może akurat te konie muszą otrzymać więcej witaminy H, by zapewnić dobrą jakość rogu kopytowego. Co nie zmienia faktu, że znajdziemy wśród naszych podopiecznych takie konie, które rzeczywiście pozytywnie zareagują na suplementację biotyną, konie, którym trzeba będzie podać większą niż zalecana dawkę, ale także takie, u których nawet przy bardzo dużych dawkach efekty będą minimalne bądź nie będą wcale widoczne.

Nie tylko biotyna...

Okazuje się, że szereg innych składników końskiej diety znacząco wpływa na wytwarzanie i wytrzymałość kopyta. Trzy aminokwasy siarkowe (w swojej budowie mają siarkę), tj. metionina, cystyna, cysteina, są w znacznym stopniu odpowiedzialne za tworzenie układu przypominającego sieć w kopycie, dzięki czemu jego struktura staje się twarda i sprężysta. Te trzy aminokwasy są też ważne dla skóry, ścięgien, więzadeł i chrząstek. Warto podkreślić, że np. metionina nie jest syntetyzowana przez organizm konia, a badania na różnych modelach zwierzęcych jasno pokazują, że niedobory metioniny w diecie mogą przyczynić się do słabej jakości kopyta, ścięgien i więzadeł, a w efekcie do pojawienia się problemów z adaptacją układu ruchu do obciążeń treningowych. Niestety, do tej pory jest bardzo mało rzetelnych opracowań dotyczących dawek metioniny dla koni. Jednak daje się zauważyć tendencję wśród producentów złożonych mieszanek na poprawę jakości kopyt do umieszczania właśnie metioniny w ich składzie. Warto pamiętać, że naturalnym źródłem wszystkich trzech wymienionych aminokwasów jest np. soja. Inny istotny aminokwas biorący udział w tworzeniu elastycznego i twardego rusztowania rogu kopytowego to lizyna.

Więcej przeczytasz w lipcowym numerze miesięcznika "Konie i  Rumaki"