WYWIAD
Wróciłem do gry

Z zawodnikiem WKKW Kamilem Rajnertem rozmawia Małgorzata Odyniec

Foto: Piotr Filipiuk

raj.jpgJak wspominasz miniony sezon?

Moja sytuacja zmieniła się zdecydowanie na lepsze. Przede wszystkim na początku sezonu został kupiony nowy koń – Radovix. Musieliśmy się szybko zgrać, żeby od początku zaprezentować się od najlepszej strony. W Sopocie naszym debiutem było CIC2*. Nie było najgorzej, byłem trzeci. Później zawody w Strzegomiu CIC2* – drugie miejsce. To, czego się najbardziej obawiałem, czyli próby terenowej, wypadło bez zarzutu. Pod poprzednią zawodniczką Radovix miał wyłamania, dlatego ten czysty kros bardzo mnie ucieszył. Nasze pierwsze zawody 3* to był Biały Bór – Mistrzostwa Polski. Po bardzo dobrym ujeżdżeniu niestety zaliczyłem wyłamanie na krosie. Miałem problemy w zakręcie przed jedną kombinacją i w efekcie 20 pkt karnych. Nie dogadałem się z koniem – po prostu nie wyszło. Najbardziej udany start był w Bredzie, też w 3*. W końcowej klasyfikacji byłem 7., ale po ujeżdżeniu i skokach prowadziłem. Na krosie założyliśmy z trenerem, że jedną kombinację pojadę alternatywą, a to kosztowało mnie punkty karne za czas. Była to bardzo trudna przeszkoda, a te zawody traktowaliśmy jako kwalifikacje do pełnych zawodów w Boekelo, które dawały prawo startu w mistrzostwach Europy, więc nie chcieliśmy ryzykować. Cel osiągnęliśmy. Kwalifikacje w Boekelo zdobyłem, ale miejsce zająłem bardzo odległe. To były bardzo ciężkie zawody. I nie chodzi mi tu o ich rangę, ale o podłoże. Zła, deszczowa pogoda i niedogodne podłoże nie ułatwiały nam startu – miałem niezłe ujeżdżenie, a na parkurze dwa błędy. Nie wynikały one ze zmęczenia konia, po prostu cały plac był zalany wodą, a to utrudniało skakanie.

A jak ocenisz swoje występy w zawodach krajowych?

Najbardziej zadowolony jestem z Pucharu Polski. W finale startowałem z czwartej pozycji, a ukończyłem na podium, zdobywając srebrny medal. Klub zajął miejsce trzecie. Był to pierwszy sezon dla SCSJ Coval, tym bardziej cieszy tak dobry wynik. W rankingu PZJ też zająłem drugie miejsce. Jestem zadowolony.

No właśnie. Dotychczas pracowałeś w państwowych ośrodkach. Co zmieniło się po przejściu Białego Boru w prywatne ręce?

Powiem szczerze, że była to dla mnie duża zmiana, ale myślę, że na dobre. Z tego co wiem, szefostwo SCSJ Coval postawiło na duży sport, a dla mnie jest to bardzo ważne, żeby startować na zawodach wysokiej rangi. W Irlandii został kupiony Lassban Radovix, dzięki któremu mogłem tak naprawdę wrócić do gry. Kupiono też nowe konie, które, tak myślę, będą progresować. Wszystko idzie w dobrym kierunku, a dla mnie najważniejsze jest to, żebym mógł się rozwijać sportowo.

Możesz już powiedzieć coś więcej o tych młodych koniach?

Najbardziej obiecująca jest Grand Supreme, która wygrała MPMK czterolatków. W tym roku przygotowujemy ją do występu w pięciolatkach. Druga jest Libertina – klacz obdarzona bardzo dobrym ruchem, nieźle skacze w parkurze. Jeszcze nie wiem, jaka będzie w próbie terenowej, bo nie miałem okazji tego sprawdzić. Pozostałe konie są na próbę, więc na razie wolałbym się nie wypowiadać, żeby nie zapeszyć.

Cały wywiad z Kamilem Rajnertem przeczytasz w lutowym wydaniu "Koni i Rumaków".