AKADEMIA "KiR"
Nieposłuszeństwo czy płochliwość?

Tekst: Christoph Hess
Foto: Paulina Dudzik

Jak_lepiej.jpgProblem i korekta: koń uskakuje w bok (po lewej); korekta w ustępowaniu od łydki (w środku), chociaż koń się wykrzywia; koń jeszcze się całkiem nie rozluźnia i za mało dąży do wędzidła (po prawej)

Mam od jedenastu lat obecnie już czternastoletniego wałacha, zaawansowanego w krew (ojciec folblut, dziadek matki również folblut). Jest chętny do współpracy i wyszkolony w ujeżdżeniu na poziomie klasy A/L. Duże problemy sprawia mi jednak jego płochliwość. Nie wiem, czy to bojaźliwość, czy nieposłuszeństwo. Potrafi się nieoczekiwanie przestraszyć różnych rzeczy, koło których już wielokrotnie przechodził, uskakując błyskawicznie w bok z półobrotem. Obok takich przedmiotów można na nim przejechać tylko w ustępowaniu od łydki, ale nawet wtedy raz po raz usiłuje stawiać opór, odsuwając się w tył i napierając na wewnętrzną łydkę. Te kaprysy przypłacamy oczywiście w konkursach utratą punktów. Uskakuje w bok na przykład przed pojedynczymi przeszkodami, wilgotnymi plamami przy bandzie, przed promieniami słońca na ziemi, zawsze przed literą „F” na czworoboku (nie tylko na ujeżdżalni w domu!) oraz zawsze przy wyjściu z hali itp. Zadaję sobie pytanie, czy ma to związek z brakiem przepuszczalności?

Sprawy zasadnicze

Z opisu wynika, że koń łączy w sobie różne, nie tylko pozytywne cechy: jest płochliwy, a jednocześnie bardzo chętnie współpracuje. Gdyby się jednak udało przekształcić jego „bojaźliwość” w „ostrożność”, dysponowałby dwiema przydatnymi w szkoleniu cechami.

Nie jestem jednak do końca pewny, czy koń rzeczywiście jest bojaźliwy, czy też może takimi reakcjami usiłuje unikać pomocy jeźdźca, aby dominować. Być może amazonka nieświadomie skłania konia do takich reakcji. Konie rzadko sprawiają jeźdźcom zawód. Jeżeli jednak jeździec nieświadomie stworzy napięcie, a koń wyczuje u niego postawę wyczekującą, zrobi to, czego ten się obawia. Dlatego właśnie w przypadku takich koni decydujące znaczenie ma psychiczne nastawienie jeźdźca, które ten przekazuje koniowi językiem ciała. Jeździec musi oddziaływać pomocami zdecydowanie, z pełną determinacją. Musi wierzyć, że jest w stanie poradzić sobie, w przeciwnym razie nie ma szans.

Pierwszym, niewątpliwie właściwym krokiem jest przejeżdżanie obok miejsca stwarzającego problem w ustępowaniu od łydki. Krok ten powinien stać się zasadą, realizowaną w takich sytuacjach konsekwentnie. Konia należy odwrócić od przedmiotu czy zjawiska wywołującego w nim strach. Należy konia ustawić w przeciwnym kierunku, a następnie przejeżdżać obok takiego „stracha” w ustępowaniu od łydki, później łopatką do wewnątrz. Ważne, aby takiej korekty dokonywać zdecydowanie, ale ze spokojem, by koń nie odczuł tego jako kary.

Dodatkową przyczyną takich niepożądanych reakcji może być brak wyprostowania konia. Można je poprawić poprzez jazdę po łukach (koła, wolty itd.), jazdę w ustawieniu, jazdę łopatką do przodu, a później łopatką do wewnątrz. Ćwiczeniem przygotowującym jest w tym przypadku ustępowanie od łydki. Stosowane w sytuacjach szczególnych do przejechania obok źródła niepokoju służy jednocześnie poprawie wyprostowania i tak ważnego posłuszeństwa, przyczyniając się do późniejszej dobrej przepuszczalności.

Czy konie są sprytne?!

Wydaje się, że ten pewny siebie, wysoko zaawansowany w krew koń jest z jednej strony bardzo wrażliwy, z drugiej wie, czego chce. Zorientował się, że w określonych sytuacjach może przejąć inicjatywę. Sprawia wrażenie, że raz po raz wynajduje sobie nowy powód, aby nie przejść obok określonego przedmiotu, nigdy też nie akceptuje na ujeżdżalni litery „F”.

Nikt nie będzie utrzymywał, że koń, nawet najinteligentniejszy, potrafi czytać. Niemniej konie są tak zaprogramowane, że dobrze wiedzą, pod jakim jeźdźcem mogą sobie pozwolić na określone „zachowania okresu dojrzewania”, aby unikać pracy. Potrafią tak denerwować jeźdźca swoimi instynktami i odruchami, że w wielu przypadkach staje się on coraz bardziej agresywny. Jeździec nie rozumie, dlaczego koń tak reaguje i dlaczego - jak w tym przypadku - nie chce kolejny raz zaakceptować litery „F” na ujeżdżalni.

Ale przecież przez takie reakcje koń daje nam coś do zrozumienia. Mówi nam swoim językiem, że - być może - czegoś nie zrozumiał albo że jego szkolenie podstawowe nie zostało zakończone. Dzisiaj zbija konia z tropu promień słońca, jutro wilgotna plama przy bandzie, a pojutrze? Koń „wymyśli sobie” coś nowego - tak przynajmniej uważa wielu jeźdźców.

Tylko jakie konie mają skłonność do „wymyślania sobie” raz po raz czegoś nowego, z jednoczesnym stawianiem oporu, „pełzaniem w tył” i napieraniem na wewnętrzną łydkę? Są to konie z brakami w wyszkoleniu podstawowym. Jeżeli w dłuższej perspektywie czasowej koń ma nie sprawiać jeźdźcowi problemów, trzeba rozpocząć od wyeliminowania tych braków. Takie konie muszą mieć do jeźdźca pełne respektu zaufanie i „ciągnąć”, a więc znajdować się na pomocach aktywizujących jeźdźca.

Zaufanie należy budować przez spokojne, pewne i zdecydowane działania pomocy! Teraz należy zrealizować ważny krok, w którym priorytetowa jest przepuszczalność.

Przepuszczalność – magiczne słowo

W przypadku tego konia w określonych sytuacjach przepuszczalność jest niezadowalająca. Koń zasadniczo akceptuje pomoce jeźdźca, ale reaguje na nie w ograniczonym zakresie. Kiedy jeździec zamierza przejechać obok miejsca, które się koniowi z jakiegoś powodu nie podoba, kończy się posłuszeństwo i tak ważna przepuszczalność. Jeździec radzi sobie doraźnie, przejeżdżając obok miejsca niepokojącego konia w ustępowaniu od łydki.

Koń musi się nauczyć bezwarunkowego pozostawania na aktywizujących pomocach jeźdźca w każdej sytuacji. Wtedy „pełzanie w tył” będzie wykluczone, a gdyby się pojawiło, można mu łatwo przeciwdziałać energiczną jazdą do przodu.

To samo dotyczy napierania na wewnętrzną łydkę. Konie, które to robią okazjonalnie, pokazują w ten sposób, że nie są w pełni przepuszczalne.

Wskazówki

Na swoim terenie jeździec czuje się często jak mistrz świata, natomiast na zawodach wylewa mu się na głowę kubeł zimnej wody. Przyczyną tego jest często brak przepuszczalności konia!

Więcej przeczytasz w październikowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki". Powyższy fragement pochodzi z poradnika "Jak lepiej jeździć konno 2. Dla zaawansowanych", wyd. Galaktyka.