Inhalatory dla koni

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Katarzyna Lichnowska

Inhalatory.jpgCzłowiek, oswajając konia, wyrwał go z jego naturalnego środowiska. Cóż z tego, że dziś konie sportowe czy rekreacyjne mają zapewnione przestronne boksy, niekiedy nawet wykafelkowane, ze zdobionymi kratami, szeroki wybór przetworzonych pasz czy dostęp do urządzeń odnowy biologicznej. Trzymane są w zamknięciu, pracują wiele godzin na halach lub placach, gdzie jakość podłoża często pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo konie sportowe większość życia spędzają w podróży i w tymczasowych boksach. W imię źle rozumianej dbałości o dobrostan koni, wielu zawodników boi się wypuszczać je na padoki czy pastwiska, w obawie przed kontuzjami. Taki system utrzymywania koni, wbrew naturze, często sprawia, że zapadają one na choroby układu oddechowego.

U ludzi szeroko stosuje się leczenie wziewne, powoli przebija się ono również w leczeniu koni. Konie dobrze znoszą inhalacje i są one do tego szczególnie predysponowane, bowiem oddychają powoli, wymieniają duże masy powietrza i oddychają wyłącznie przez nos. Podanie leków wziewnych jest prawie pozbawione skutków ubocznych. W nomenklaturze naukowej pod pojęciem nebulizator rozumie się urządzenie dostarczające aerozol przy użyciu sprężonego powietrza. W praktyce nebulizatorem nazywamy samą głowicę rozpylającą, która w połączeniu ze sprężarką powietrza stanowi inhalator. Mówiąc krótko: jest to całe urządzenie wraz ze sprężarką. Inhalatorami potocznie nazywa się urządzenia wyzwalające aerozol przy pomocy gazu. Nebulizatory rozpylają lek do postaci aerozolu zawierającego krople o odpowiedniej wielkości, zależnej od zastosowanej w nim dyszy rozpylającej. Środkiem do rozpylania leku za pomocą nebulizatora jest sprężone powietrze, czasem sprężony, czysty tlen oraz metoda ultradźwiękowa. Niestety, ceny preparatów są dość wysokie. A zakup profesjonalnego sprzętu to wydatek jednorazowy, ale sięgający nawet kilku tysięcy złotych.

W tym artykule zaprezentujemy różnego rodzaju sprzęt do inhalacji. Wiadomo jednak, że tylko lekarz weterynarii może, po gruntownym zbadaniu konia, zalecić właściwą metodę jego leczenia. Prosimy więc, by tekst ten traktować wyłącznie jako przegląd dostępnego na rynku sprzętu.

Systemy do inhalacji koni możemy podzielić na systemy do nebulizacji tłokowej, nebulizacji ultradźwiękowej i komory inhalacyjne. Przerabianie sprzętu przeznaczonego dla ludzi jest zdecydowanie najtańsze, ale może się on okazać niewystarczający ze względu na specyfikę oddechu konia. Ja w opiece nad swoim koniem, z przyczyn ekonomicznych, musiałam wybrać ten niepopierany przez lekarzy weterynarii sposób, ale muszę przyznać, że skutek był zadowalający. Na początku stosowałam inhalator pneumatyczny z maseczką dla dorosłych. Było to o tyle męczące, że jeden zabieg trwał 20 minut (czyli przy podawaniu leków dwa razy dziennie blisko godzinę), koń musiał przez ten czas stać spokojnie, a ja jedną ręką trzymałam maseczkę na jednym nozdrzu, a drugą zatykałam drugie. Znana miłośnikom WKKW Joanna Mandecka-Turczyńska kilkanaście lat temu stosowała nieco inny patent. Zamiast maseczki zakładała odpowiedniej wielkości plastikową doniczkę. Jak sama wspomina:– Podawanie leków trwało długo, koń stał uwiązany, nebulizator leżał na stołku podpięty kablem do prądu, a ja z książką w ręku pilnowałam, aby koń nie uszkodził sprzętu.Ceny zaczynają się już od 140 zł. O wiele szybszą metodą okazało się podawanie leków w aerozolu. Inhalator robi się z plastikowego wiaderka na śmieci, które zazwyczaj stosujemy w łazienkach. Z komory inhalacyjnej zakupionej w aptece zostawiamy tylko tę dolną część, do której wkłada się dozownik leku. W dnie wiaderka wycinamy otwór odpowiadający średnicy komory i obie części sklejamy, najlepiej klejem na gorąco, tak by połączenie było bardzo szczelne. Zdecydowanie skraca się podanie leków, a mój koń, który wcześniej panicznie bał się wszelkich psikadeł, teraz sam wkłada nos do inhalatora. Koszt samej maszynerii to niecałe 50 zł. Tyle o nieprofesjonalnych wynalazkach.

Więcej przeczytasz w październikowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"