Higiena intymna koni

Higiena.jpgTekst: Anna Sałek
Foto: Paulina Dudzik-Deko

Każdy właściciel dba o to, by jego koń był czysty i zadbany. Niestety, w wielu przypadkach sprowadza się to do regularnego szczotkowania, czyszczenia kopyt, zapewnienia kowala i wizyty lekarza weterynarii. Często zostaje pominięty, chyba nadal nieco wstydliwy, temat higieny intymnej koni. A jest to szczególnie ważne w przypadku, gdy planujemy w przyszłości użyć klaczy w hodowli lub posiadamy ogiera kryjącego. Oczywiście konie nieużytkowane w hodowli wymagają takiej samej opieki, jeśli chodzi o układ rozrodczy.

 

Zaniedbanie pewnych prostych zabiegów higienicznych może prowadzić nie tylko do dyskomfortu (np. przy oddawaniu moczu czy podczas ruchu), ale może się skończyć poważnymi problemami zdrowotnymi, które wymagać będą długotrwałego i kosztownego leczenia. W wyjątkowych przypadkach mogą spowodować czasowe lub całkowite wykluczenie konia z hodowli. Z tego powodu warto w miarę regularnie prowadzić higienę stref intymnych klaczy, wałacha czy ogiera.

 

Ogiery używane w hodowli, ogiery niekryjące, wałachy

Reproduktory, szczególnie te, które wypożyczane są w dzierżawę i właściwie co sezon są w innych rękach, są szczególnie narażone na choroby przenoszone podczas krycia. Niestety, wiele chorób nie daje widocznych objawów w sposób ciągły, ale także wielu właścicieli klaczy bagatelizuje je, a nawet zataja informację o chorobie swojego konia. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku niektórych ogierów używanych w hodowli, a w szczególności kryjących „na dziko” (bez licencji, bez badań i rejestracji punktu kopulacyjnego). Zazwyczaj jednak właściciel cennego reproduktora nie może sobie pozwolić na to, by zwierzę stało się nosicielem jakiejkolwiek choroby lub by uległo kontuzji, która wykluczy go z dalszego użytkowania (nie tylko w hodowli). Sama higiena intymna męskiej populacji wśród koni to nie tylko procesy mycia, dezynfekcji itp., ale przede wszystkim obserwacja. Już samo zachowanie konia podczas procesów fizjologicznych, np. przy oddawaniu moczu, może nam pomóc. Zwracamy uwagę na to, w jaki sposób zwierzę oddaje mocz – czy strumień jest ciągły, niekropelkowy, czy nie ma oznak bolesności przy oddawaniu i w jakim stanie jest prącie. Musimy zdawać sobie sprawę, że samiec jest narażony na odkładanie się brudu (piasek, kurz, błoto), różnego rodzaju ziarenek traw, pyłków roślin, które mogą powodować delikatne podrażnienia skóry, ale także poważniejsze stany zapalne, łącznie z niebezpiecznym zapaleniem cewki moczowej. Ogiery kryjące narażone są na urazy prącia związane z aktem kopulacji, mniejsze lub większe otarcia, a także (w przypadku gdy kryją klacz, której ogon nie został zabezpieczony) płytsze lub głębsze rany. Z tego powodu kontrolę stanu prącia winniśmy wykonywać regularnie, szczególnie przed planowanym kryciem i tuż po nim. Wykonując obserwację, szczególną uwagę zwracamy na:

- napletek; jego powierzchnię (czy jest gładka, bez widocznych zmian, jeśli pojawiły się zmiany, to jaki mają charakter – pęcherzyki, ranki, otarcia, zaczerwienienia itp.),

- ujście cewki moczowej (czy jest czyste, niepowiększone, niezaczerwienione, czy są widoczne jakieś wycieki – surowicze, śluzowe, ropne, z różnymi domieszkami, np. z krwią).

W przypadku zaobserwowania nieprawidłowości niezwłocznie powinniśmy wezwać lekarza weterynarii, by dokonał szczegółowego badania narządu płciowego i w uzasadnionych przypadkach pobrał próby do badań laboratoryjnych w kierunku chorób zakaźnych (np. herpeswirus), przenoszonych drogą płciową. Samego ogiera czasowo wycofujemy z rozrodu, nie kryjemy nim do czasu, gdy opiekujący lekarz weterynarii nie uzna tego za bezpieczne dla konia.

W okresie stanówkowym należy także obserwować jądra ogiera. Oceniamy przede wszystkim ich symetryczność, temperaturę, reakcję na dotyk (czy nie są bolesne, czy nie pojawiły się na nich jakieś zmiany – zarówno na powierzchni skóry, jak i wyczuwalne podczas omacywania miąższu). Krwiaki, uszkodzenia skóry, a w drastycznych przypadkach nowotwory jąder mogą czasowo lub całkowicie wyeliminować konia z rozrodu.

Jako podstawowy środek do mycia i dezynfekcji prącia można stosować rozcieńczony roztwór nadmanganianiu potasu (roztwór nie powinien być zbyt silny, barwa winna być bladoróżowa) lub roztwór chlorheksydyny (manusan). Ponadto, na rynku, w wielu sklepach jeździeckich, są gotowe produkty do higieny intymnej koni, które posiadają odpowiednie pH dla skóry koni i w swoim składzie zawierają substancje bakterio-, wiruso- i grzybobójcze, a także wszelkiego rodzaju dodatki mające na celu złagodzenie miejscowych stanów zapalnych i przyspieszenie regeneracji naskórka, a także ogólne utrzymanie skóry mytej okolicy w dobrej kondycji. W każdym przypadku ważne jest, by temperatura płynów i wody używanej do mycia była zbliżona do temperatury ciała konia. Zarówno zbyt zimna, jak i zbyt ciepła może wywołać w zwierzęciu panikę i zniechęcić go do dalszej współpracy podczas zabiegów higienicznych okolic intymnych.

Podczas rutynowego mycia narządów płciowych warto także dokładnie wyczyścić puzdro. Wewnętrzna część tego fałdu skóry jest szczególnie narażona na zaleganie martwego, złuszczającego się naskórka, potu zmieszanego z kurzem, brudem, pyłkami roślin, resztkami moczu i nasienia. Wszystko to w połączeniu z panującą tam wysoką temperaturą i odpowiednią wilgotnością sprzyja rozwojowi bakterii chorobotwórczych, które mogą powodować szeroką gamę chorób; od zapaleń skóry, na zakażeniach całego układu moczowo-płciowego kończąc. Warto pamiętać, że skóra tej okolicy jest bardzo bogata w gruczoły, które produkują m.in. łój. Wydzielina ta wraz ze złuszczonym naskórkiem i komórkami nabłonka tworzy specjalną wydzielinę – smegmę. Niestety, wiele koni musi mieć ją regularnie usuwaną, gdyż jej nadmierna produkcja i późniejsze jej twardnienie może powodować dyskomfort i zapoczątkowywać szereg poważnych chorób. Szczególną uwagę na ten aspekt powinniśmy zwrócić u koni, które często tarzają się, polegują itp. Również konie, u których pojawia się problem z oddawaniem moczu (widoczna bolesność, kropelkowanie, niemożność całkowitego wysunięcia prącia), powinny być skontrolowane w tym kierunku. Warto także wspomnieć, że wydzielina ta może z czasem twardnieć, tworząc „kamienie żołędzi prącia” (ang. bean). Twory te mogą otaczać wyrostek cewki moczowej i częściowo lub całkowicie uniemożliwiać wydalenie moczu. W skrajnych przypadkach w wyniku tego zjawiska może dojść do zapalenia pęcherza i nerek.

Jak wykonać zabieg mycia prącia

Żeby prawidłowo i bezpiecznie (dla siebie i zwierzęcia) wykonać zabieg mycia prącia, należy wcześniej przygotować:

- rękawiczki jednorazowe (gumowe lub lateksowe), które zapewnią ochronę przed wydzielinami (naskórek, łój, nasienie, mocz, dodatki bakterii itp.),

- miękka ściereczka/gąbka/jednorazowy ręcznik papierowy, lignina, wata itp. – czyli coś, czym będziemy mogli delikatnie umyć narządy płciowe konia, a następnie je osuszyć,

- wiaderko z czystą wodą o temperaturze zbliżonej do temperatury ciała konia,

- środek myjący, o którym już pisaliśmy (Uwaga! Unikamy silnych środków dezynfekujących, nadmiernie pieniących się i tych przeznaczonych dla ludzi – mogą one powodować podrażnienia).

Więcej przeczytasz w lutowym numerze "Koni i Rumaków"