Herpeswirusy

Tekst: Anna Sałek
Foto: Paulina Dudzik-Deko

Herpeswirusy.jpgW ostatnim czasie na wielu forach internetowych pojawiła się informacja o tym, że mamy do czynienia z epidemią choroby wywoływanej przez koński herpeswirus. Sianie paniki, na przemian ze stwierdzeniami, że nie ma problemu sprawiło, że niewielu właścicieli koni zdaje sobie sprawę z zagrożenia, jakie niesie właściwie każda choroba wirusowa atakująca układ nerwowy koni.

Kilka faktów – czy należy panikować?

Żeby mówić o epidemii zachorowań na choroby wywoływane przez herpeswirusy, liczba zachorowań z potwierdzeniem czynnika chorobotwórczego (czyli w tym przypadku herpeswirusów) musiałaby być większa niż się zakłada i obserwuje w latach ubiegłych na danym terenie. Na tę chwilę liczba ta nie odbiega od poziomu, który był notowany w latach ubiegłych. Choroba pojawia się w wielu mniejszych i większych stadninach wywołując różnego rodzaju kłopoty – od dolegliwości ze strony układu oddechowego, przez problemy z donoszeniem ciąży i zaźrebieniem, na objawach neurologicznych kończąc. Spora część panikujących właścicieli koni swoją wiedzę czerpie z zagranicznych pism i portali. W USA choroba ta jest pod stałym nadzorem i monitoringiem, a postępowanie w stosunku do koni, u których chorobę wykryto może być nawet regulowane prawnie. U nas i w wielu krajach Europy choroba ta nie znalazła się na liście chorób zwalczanych z urzędu. W Polsce występuje ona od lat z różnym nasileniem, notowane były również upadki. W tym roku sprawę nagłośniono (i słusznie) ze względu na zwiększoną liczbę imprez, obecność na nich dużej ilości koni i możliwość szerzenia się choroby wraz z kolejnymi startami zarażonych koni. W artykule omówimy EHV-1 i EHV-4.

O samym wirusie

Herpeswirus należy do dsDNA wirusów. To powoduje, że czas ich replikacji jest krótki i dzięki temu bardzo szybko uwalniają się z zarażonych komórek powodując ich zniszczenie. U koniowatych wyodrębniono 9 typów herpeswirusów: od EHV-1 do EHV-9. Trzy z nich występują u osłów, sześć przede wszystkim u koni, z czego EHV-1 i EHV-4 są przyczyną rhinopneumonitis, a EHV-3 odpowiada za otręt. Typy EHV-2, EHV-5 i EHV-7, które są wszechobecne w populacji koni, uznawane są za nieszkodliwe. Warto pamiętać, że wirus w temperaturze 20-40 stopni jest w stanie zachowywać właściwości inwazyjne przez kilkadziesiąt dni. Z kolei w zakażonej ściółce (np. po poronieniu czy skażonej wydzieliną z układu oddechowego) kilka miesięcy. W temperaturze 56 stopni giną po 30 minutach – z tego względu istnieje szansa na pozbycie się wirusa z derek, czapraków, ochraniaczy i generalnie ze sprzętu, który łatwo można wyprać w pralce. Zatrzymajmy się na moment na EHV-1 i EHV-4, które są bardzo rozpowszechnione w populacji koni na całym świecie. Źródłem zakażenia są chore zwierzęta, ale i bezobjawowi nosiciele. Badania naukowe mówią, że nosicielstwo może być nawet dożywotnie i zwierzę takie co jakiś czas może wydalać zarazek, np. spontanicznie wraz z wydzieliną z nosa, w trakcie spadku odporności lub pojawienia się innego czynnika, np. pod wpływem stresu (start w zawodach, pojawienie się nowego konia w stadzie, zmiana stajni, transport, nadmierne obciążenia treningowe itp.). Niestety, także immunosupresja spowodowana stosowaniem terapii sterydowej, okres laktacji, poród, sezon stanówkowy dla ogiera może przyczyniać się do pojawienia się okresu siewstwa u nosiciela. Do wydalania wirusa eHV-1 może dochodzić drogą oddechową podczas kichania, kaszlu, parskania i wraz z wydzieliną z jamy nosowej, drogi rodne zakażonej klaczy to kolejne źródło zarazka. Herpeswirus w tym przypadku bytuje w wodach płodowych, płodzie itp. Także nasienie zakażonego ogiera może być traktowane jako materiał zakaźny. EHV-4 jest związany przede wszystkim z wydzielinami ze strony układu oddechowego.

Objawy czyli na co zwrócić uwagę

Związane z wirusem EHV-4: najczęściej chorują źrebięta odsadzone od klaczy i roczniaki. Zdarza się, że wyraźny obraz choroby obserwuje się także u koni w wieku poniżej 3 lat. Konie starsze często przechodzą ją bezobjawowo. W początkowej fazie choroby najczęściej notuje się wzrost temperatury ciała (39-41,5°C), który może się utrzymywać nawet 4-5 dni, do tego dochodzi osłabienie, spadek apetytu. W kolejnej fazie dołączają się objawy ze strony układu oddechowego związane z zapaleniem nosa, gardła, tchawicy i oskrzeli, pojawia się surowiczy wypływ z jamy nosowej, który z czasem przechodzi w formę śluzową. Dość często dochodzi do wtórnych nadkażeń bakteryjnych i wtedy wypływ staje się ropny. Konie zaczynają coraz intensywniej kaszleć. Jeśli nie dochodzi do gwałtownych powikłań, a układ odporności prawidłowo funkcjonuje choroba może ustąpić samoistnie po 2-3 tygodniach. Przebycie choroby nie zabezpiecza przed kolejnymi infekcjami!

Więcej przeczytasz w czerwcowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".