Ujeżdżenie klasyczne – dobro konia przede wszystkim
Trening cz. 1
Free work, czyli praca luzem

Tekst i foto: Paulina Dudzik (paulinadudzik.com, moravita.com)

free_work.jpgSkupiam się głównie na ćwiczeniu jego umysłu i jego pamięci, w sposób, który pozwoli mi na osiągnięcie tego, co chcę – pracuję więc głównie z umysłem konia. Umysł jeźdźca musi pracować równolegle, aby wykryć wszelkie pojawiające się możliwości, które zbliżają go do założonego celu, nie pozwalając żadnemu ruchowi być niezauważonym ani żadnej możliwości niewykorzystanej.

Antoine de Pluvinel

Trening koni w Ośrodku Szkoleniowo-Hodowlanym Moravita w Holandii podzielony jest na cztery etapy – pierwszym jest tzw. free work, czyli praca luzem, następnie lonżowanie, praca w ręku i na końcu – jazda. Szkolenie rozpoczynają konie, które są do tego psychicznie i fizycznie gotowe, a cały proces jest rozciągnięty w czasie i indywidualnie dostosowany do każdego osobnika, ułożony jest też w ten sposób, aby umożliwić rozwój pozwalający na przejście do kolejnych etapów, a największy nacisk kładziony jest na solidne opanowanie podstaw. Jak już było wspomniane we wcześniejszych artykułach, konie spędzają pierwsze 3-4 lata swojego życia na pastwiskach w stadzie. Przed rozpoczęciem treningu przenoszone są do stajni, gdzie stoją zwykle około miesiąca w celu przyzwyczajenia się do całkiem nowej rutyny i towarzyszy. Jak wszystkie konie będące w treningu, wychodzą one też codziennie na padoki. Gdy koń oswoi się z nową sytuacją, rozpoczyna się pierwszy etap nauki, czyli praca luzem.

Każdy trening powinien zaczynać się od kontaktu z koniem – bardzo dobre do tego jest jego wcześniejsze wyczyszczenie i przygotowanie. Dodatkową zaletą jest możliwość oceny samopoczucia zwierzęcia w danym momencie oraz zdiagnozowanie ewentualnych problemów.

Praca luzem prowadzona jest na ogrodzonej ujeżdżalni bądź innym ogrodzonym terenie. Należy pamiętać, że koń w czasie tego etapu szkolenia potrzebuje przestrzeni oraz musi mieć możliwość podejmowania własnych decyzji (round pen oraz lonżowniki są do tego celu za małe i koń może czuć się uwięziony). Nie jest to w żadnym wypadku bezcelowe ganianie konia w kółko – najważniejszym celem jest komunikacja z użyciem języka ciała.

Pierwszym celem, jaki powinien być osiągnięty, jest kontrolowanie kierunku poruszania się konia. Podczas pracy używamy głównie języka ciała oraz bata, który jest narzędziem będącym przedłużeniem naszej ręki i wskazówką (batem nie wolno „machać”, ponieważ – jak było już wspomniane – nie chodzi o przeganianie konia w kółko, powinien on poruszać się spokojnie i w zwolnionym tempie – należy stosować trzy fazy presji, poczynając zawsze od delikatnego ruchu, wręcz sugestii). Ważnym elementem i jedną z podstaw jest umiejętność utrzymania konia w stanie zrelaksowanym. Zawsze należy pamiętać, że osoba prowadząca lekcję powinna swoją postawą przekazywać zwierzęciu, że sama jest spokojna, cicha i zrelaksowana – koń jest zawsze naszym odbiciem i wszelkie nasze problemy, spięcia i nieumiejętność rozluźnienia się przechodzą także na niego. Jeżeli sama postawa nie pomaga, możemy „zamknąć drzwi”. Podczas pracy na ujeżdżalni na początku poruszamy się po trasie w formie litery X w przód lub w tył – środek jest miejscem neutralnym. Jeżeli na początku pracy koń jest zbyt podniecony lub zbyt aktywny, powinniśmy od niego odejść, poruszając się po jednym z ramion naszego iksa. W ten sposób „zamykamy drzwi” po drugiej stronie ujeżdżalni. Cały proces powinien zaowocować zwolnieniem tempa przez konia – jeżeli tylko to zrobi, powinniśmy go nagrodzić, a następnie powrócić do środka ujeżdżalni do pozycji neutralnej (zwolnić presję). Wracając na środek, „otwieramy” także wcześniej zamknięte drzwi i koń może swobodnie przejść po ścieżce.

Więcej przeczytasz w styczniowym numerze "Koni i Rumaków".