Poradnik fotograficzny
Fotografia portretowa
Część II – Zdjęcia w ruchu

Tekst i foto: Paulina Dudzik

Fot_portretowa_1.jpgZdjęcia w ruchu są chyba najtrudniejszym tematem w tzw. fotografii końskiej. Oprócz elementów, które zostały już opisane w poprzednim odcinku, a więc otoczenia, konia i jeźdźca, musimy umieć także uchwycić prawidłowe (najlepiej, gdyby było to równoznaczne z „zamierzone”) fazy ruchu oraz kąt i sposób robienia zdjęcia. Powoduje to konieczność myślenia całościowego, szybkiego dostosowywania naszego inicjalnego planu do tego, co się naprawdę dzieje przed naszym obiektywem oraz praktyki i wielu ćwiczeń.

Przy sesjach, w których będziemy wykonywać zdjęcia w ruchu, o wiele ważniejsze jest mieć w miarę określony pomysł. Oczywiście z dużą dozą prawdopodobieństwa zostanie on w wielu punktach zmodyfikowany, jednak łatwiej się pracuje, mając jakąś ogólną koncepcję. Na początku w ramach nauki poprośmy o bycie modelem parę, którą dobrze znamy, w otoczeniu, które także nie jest nam obce. Nauczymy się wtedy, która pora dnia, jakie tło i jakie ujęcia nam najbardziej odpowiadają i zaczniemy wybierać wszystko bardziej świadomie. Jeżeli mamy zamiar robić zdjęcia w terenie sobie nieznanym, dobrze jest poprosić kogoś o wskazanie ciekawych punktów – często okazuje się, że po drodze można natknąć się na kolejne, nawet bardziej inspirujące.

Zaczynając od początku – tak samo jak przy portretach statycznych musimy przemyśleć, jakie otoczenie zastosujemy do naszych zdjęć. Dla przypomnienia – należy przemyśleć porę dnia i roku, pogodę, tło i pierwszy plan. Następnie należy określić, w co ma być ubrany jeździec i co ma mieć na sobie koń. Pamiętajmy – ważna jest spójność i dopasowanie wszystkich wyżej wymienionych elementów oraz dostosowanie naszych pomysłów do umiejętności naszych modeli. Myślmy też całościowo i zwracajmy uwagę na szczegóły. Zwłaszcza przy szerszych kadrach może się okazać, że brzydkie ogrodzenie lub druty wysokiego napięcia zepsuły całą sesję.

Gdy już mamy zaplanowane wymienione wyżej elementy, możemy zacząć fotografować. Dobrym rozwiązaniem na początku jest poproszenie naszej pary o swobodne jeżdżenie w określonym przez nas zakresie (np. od drzewa do linii pola, po ścieżce tam i z powrotem itd.) najpierw stępem, potem kłusem i galopem. Pozwoli to na określenie najciekawszych kadrów i polowanie na prawidłowe ułożenie jeźdźca i konia właśnie w tych miejscach. Gdy nasi modele będą już rozluźnieni, a my będziemy wiedzieć, co chcemy osiągnąć, możemy przystąpić do właściwej pracy (oczywiście dość często zdarza się, że już podczas początkowych prób uzyskamy jakieś ciekawe ujęcia, jednak zwykle okazuje się to dopiero w domowym zaciszu po zgraniu zdjęć). Starajmy się dawać konkretne wytyczne i nie wymagać zbyt wielu powtórzeń danej czynności – im większa swoboda i luz u naszych modeli, tym ciekawsze i bardziej naturalne fotografie. Najlepiej określić chód, który chcielibyśmy uzyskać, jego tempo, sposób i drogę przejazdu oraz ewentualnie, w którą stronę ma patrzyć jeździec lub jakie ruchy wykonywać. Nie prośmy o zbyt dużo na początku – zwykle lepiej dodawać po jednym elemencie. Dla przykładu możemy poprosić o przejazd galopem wybraną drogą, następnie określić tempo chodu (galop bardziej zebrany bądź szybszy) i zmodyfikować lekko jego przebieg (bardziej w moją stronę, bardziej w prawo, w lewo), następnie poprosić jeźdźca, żeby patrzył w prawo, lewo lub w obiektyw. Przy maksymalnie czterech, pięciu przejazdach powinniśmy uchwycić to, co sobie zaplanowaliśmy. Tak jak było już wspomniane w części pierwszej na temat portretów, są pary, z którymi bardzo łatwo się współpracuje od samego początku, są też takie, które rozluźnią się dopiero pod koniec sesji. Pilnujecie swoich jeźdźców – standardowa mina podczas jazdy (chyba każdy wie, jak niekorzystnie to wygląda) oraz notoryczne patrzenie koniowi pod nogi nie wychodzą dobrze na zdjęciach. Jeżeli wasz model ma z tym problem, skupcie się wyłącznie na tym jednym elemencie i każcie mu przez jakiś czas jeździć, patrząc wyłącznie do góry lub skupić się tylko i wyłącznie na mimice. Najlepiej pracuje się z parami, którym zdjęcia możecie wykonać więcej niż raz.

Więcej o fotografii portretowej przeczytasz w kolejnym odcinku naszego cyklu w styczniowym numerze "Koni i Rumaków".