Fit Rider cz. III
Równowaga

Tekst i foto: Ewelina Mandrykin

R_wnowaga.JPGW zeszłym numerze poznaliśmy różnice pomiędzy ćwiczeniami stabilizującymi a wzmacniającymi mięśnie korpusu; dowiedzieliśmy się, że hula-hoop to nie tylko zabawa dla najmłodszych, ale też dobra rozgrzewka przed właściwym treningiem, jazdą oraz sposób na poprawę umięśnienia czy uelastycznienie okolic tułowia. Wiemy już, że niewymagające zbytniego wysiłku, naprzemienne napinanie i rozluźnianie brzucha to prosta czynność, która może w znacznej mierze zwiększyć efekty treningu mięśni korpusu.

Wykorzystując wiedzę na temat mięśni tułowia, kolejnym krokiem na drodze do ulepszenia swojego dosiadu jest poprawienie balansu, właściwie warunkującego dobre jeździectwo. Niezależnie od stopnia zaawansowania, na jakim jesteśmy, powinniśmy stale pracować nad równowagą i wyostrzać jej poczucie.

Równowaga w siodle

Można powiedzieć, że dobry jeździec w znaczeniu czysto fizycznym to ciało znajdujące się na koniu, mające za zadanie dopasowanie się do jego ruchu, a wręcz pomóc zwierzęciu w rozwijaniu kadencji poprzez pewne działania. Żeby jednak móc jakkolwiek zadziałać swoim dosiadem, na samym początku musimy swobodnie siedzieć w siodle, co wcale nie jest takie proste, jak może się wydawać. Zanim zabierzemy się za sztywne korygowanie naszej sylwetki, warto uświadomić sobie, z czym tak naprawdę mamy problem i nad czym właściwie należy pracować. Kiedy już ustalimy, co jest przyczyną naszych niepowodzeń, można ułatwić sobie sprawę, dzieląc problem na pewne elementy, „bloki". Dobry przykład takiego złożonego problemu stanowi usztywnianie się jeźdźca, co z kolei jest jednoczesną przyczyną i skutkiem braku równowagi. To bardzo istotne, ponieważ najwięcej problemów bierze się z prób niwelowania wszystkich błędów dosiadu naraz, co nie prowadzi do niczego dobrego. Popadamy wówczas w zamknięte koło i próbujemy na siłę utrzymać się w siodle, korygując sztywno swoją pozycję na koniu. Ślepo dążymy nie tyle do dobrego, co pięknego, książkowego dosiadu, co zwykle okazuje się niepowodzeniem w bardzo krótkim czasie – jeździec nie podąża za ruchem konia, zaburza naturalną równowagę zwierzęcia, które z kolei zaczyna przejawiać złość spowodowaną niewygodą, a przecież nie o to chodzi. Dlatego też warto pracować nad konkretnymi „blokami" poza siodłem, skonstruować sobie świadomie narzędzie z własnego ciała właśnie po to, aby później na koniu połączyć te elementy z umysłem, wiedzą i umiejętnościami i dopiero wtedy zadziałać tym wszystkim razem w odpowiedni sposób.

Czym jest równowaga?

Balans to taki element warunkujący nasz dosiad, który właściwie spaja wszystkie inne, i jest podstawą udanej pracy w siodle. Dobre wyczucie balansu wymaga sporo czasu i zaangażowania; nigdy też nie należy uznawać, że etap pracy nad równowagą już zakończyliśmy – nawet zaawansowani jeźdźcy powinni stale powracać do ćwiczeń poprawiających wyczucie tego zmysłu.

Paradoksalny wydaje się fakt, że pomimo iż temat równowagi w siodle jest w świecie jeździeckim dość powszechny, to gdyby zapytać kilka przypadkowych osób, co właściwie o niej wiedzą, prawdopodobnie uzyskalibyśmy odpowiedzi albo bardzo ogólne i nieścisłe, albo też w ogóle nie dowiedzielibyśmy się niczego konkretnego. A więc, dla jasności – czym właściwie jest równowaga?

Przede wszystkim zmysłem, podobnie jak wzrok czy słuch. Pozwala na czucie położenia i ruchów ciała w przestrzeni. Jednym z narządów odpowiedzialnych za zmysł równowagi jest ucho wewnętrzne, a dokładniej błędnik – łaciński odpowiedniki tego słowa to labyrinthus, czyli labirynt. Biorąc pod uwagę skomplikowaną budowę tego maleńkiego narządu, trzeba przyznać, że nazwa ta jest niezwykle trafiona. W skrócie: błędnik składa się z woreczka, czułego na zmiany przyspieszenia w kierunku pionowym (grawitacja), łagiewki, wykrywającej odchylenia głowy od pionu, oraz trzech półkolistych przewodów, odpowiedzialnych za percepcję ruchu obrotowego.

Dużą rolę w utrzymywaniu się w pionie pełni również zmysł wzroku. To właśnie niezgodność bodźców wzrokowych i tych pochodzących z błędnika jest odpowiedzialna za chorobę lokomocyjną. Na przykład podczas jazdy narząd wzroku odczytuje zmianę położenia ciała w stosunku do otoczenia, natomiast błędnik tych zmian nie odnotowuje. Niezgodność sygnałów dezorientuje nasz organizm.

Należy wiedzieć, że zmysł równowagi nie tylko warunkuje dobry dosiad, ale jest właściwie niezbędny do życia. W ostateczności można obyć się bez smaku czy nawet węchu, ale brak kontroli nad położeniem własnego ciała pozbawiłby nas możliwości zrobienia chociażby jednego kroku.

Propriocepcja

Na równowagę wpływ ma także propriocepcja, czyli czucie głębokie. Receptory tego zmysłu znajdują się w mięśniach i ścięgnach. Odbierane przez nie sygnały płyną do mózgu, który je interpretuje i reaguje odpowiednim ruchem ciała i pracą mięśni. Propriocepcja podpowiada nam, jak ułożone są względem siebie części naszego ciała; przykładem może być sytuacja, gdy leżymy pod kocem – nie widzimy naszego ciała, jednakże mimo to zdajemy sobie doskonale sprawę, jak jest ono ułożone. Podobnie powinno być w siodle – przecież nie należy patrzeć na swoje ręce czy nogi, tylko w kierunku jazdy; powinniśmy za to potrafić wsłuchać się w swoje ciało i poczuć je. Nasze ciało samo powinno wiedzieć, jak ma się ułożyć w siodle. W tym pomóc nam może właśnie trening czucia głębokiego, bo propriocepcja to nic innego jak właśnie wielozmysłowe czynności, podczas których działamy w pewnym sensie automatycznie.

Osoby o słabo rozwiniętym zmyśle propriocepcji mają trudności w utrzymaniu prawidłowej postawy ciała, są one bardziej narażone na urazy, a ich chód jest sztywny i mało wydajny. Analogicznie, osoby z dobrze rozwiniętym zmysłem czucia głębokiego szybko i z łatwością dopasowują się do zmieniających się warunków i zwykle automatycznie utrzymują prawidłową postawę ciała.

ĆWICZENIA

Na jednej nodze

Pierwszym i najprostszym ćwiczeniem, jakie powinniśmy wdrożyć do swojego planu ćwiczeń, jest zwykłe utrzymywanie równowagi podczas stania na jednej nodze. Kiedy będziemy w stanie wytrzymać w takiej pozycji przez 4 minuty, należy zmienić nogę i zacząć trenować z zamkniętymi oczami. Wraz z upływem czasu należy utrudniać sobie zadanie i dodawać kolejne elementy: podrzucać piłkę, wykonywać skłony, przysiady, obracać się, pochylać. Ćwiczenia tego typu poprawiają nie tylko równowagę, ale i propriocepcję. Dodatkowo angażują wiele grup mięśniowych okolic tułowia.

Więcej przeczytasz w majowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"