AKADEMIA "KiR"
Dobro konia przede wszystkim. Ujeżdżenie klasyczne, cz. 2
Duma Danii – fryderyksborg

Tekst i foto: Paulina Dudzik (paulinadudzik.com, moravita.com)

Moravita.jpgNa zdjęciu: Ton Duivenvoorden i Moravita's Staccato podczas zawodów

„Podstawową zasadą jest czerpanie przez konia przyjemności z pracy. Jeżeli to nie nastąpi, ani on, ani jego jeździec nie osiągną niczego, co wdzięczne i z gracją” - Antoine de Pluvinel

W ujeżdżeniu, jak w każdym innym sporcie, bardzo ważny jest dobór wierzchowca, który sprosta stawianym przed nim wymaganiom nie tylko fizycznym, ale i psychicznym, ponieważ tak jak nie każdy człowiek nadaje się do wszystkich sportów, tak samo jest z końmi. Jedną z ras, które mają wrodzone predyspozycje do dresażu, jest praktycznie nieznana w Polsce rasa fryderyksborg (koń fryderyksborski), której korzenie wywodzą się z Danii.

Na wstępie warto wspomnieć, że początek hodowli tej rasy jest spowodowany zmianą w zapotrzebowaniu na pewien określony typ wierzchowca, który zaczął być widoczny w Europie po zakończeniu średniowiecza. W XVI w., bo tego okresu sięgają korzenie drzewa genealogicznego tych pięknych zwierząt, nastąpiła konieczność stworzenia konia, który w porównaniu z wcześniejszymi, dostosowanymi do dźwigania znacznych ciężarów, jakimi byli w pełni uzbrojeni rycerze, będzie wierzchowcem bardziej zwrotnym i aktywnym. Związane było to również z zachodzącą zmianą taktyki wojennej oraz odkryciem, że zwierzęta, które trenowane były w wyższych szkołach jazdy, nadają się najlepiej do celów militarnych – kawaleria potrzebowała konia, który będzie posłuszny i odważny, lżejszy niż dotychczas oraz zwrotny. Królewska stadnina, która zajęła się próbą wyhodowania takiego konia, została założona w Danii w 1562 r. przez króla Fryderyka II w nowo wybudowanym zamku Frederiksborg, skąd rasa wzięła swoje imię. Jako bazę użyto koni neapolitańskich i andaluzyjskich – czyli typu iberyjskiego, który był bardzo modny w tym okresie – efekty tych krzyżówek błyskawicznie stały się znane w znacznej części Europy jako idealny koń kawaleryjski. Fryderyksborg był uważany za najpiękniejszego konia wierzchowego, o żywiołowym temperamencie, dużym posłuszeństwie, a także sile i wspaniałym, wyrazistym ruchu. Pierwsza linia składała się z lekkich koni idealnych do haute ecole. Druga linia hodowlana szła w kierunku konia trochę cięższego z przeznaczeniem do zaprzęgów. Sposób hodowli oparty był na tworzeniu stad składających się z grupy klaczy (ich liczba zależna była od wydajności pastwiska), do których w sezonie wpuszczany był wcześniej wybrany ogier, by mógł się z nimi swobodnie krzyżować. Siedemnastowieczna moda wzorowana na dworze francuskim, hołubiąca pompatyczne królewskie ceremonie, wymagała wcześniej niespotykanego wzrostu standardów – każdy koń musiał mieć identyczną maść i odmiany. Wspomniane wcześniej hodowle podzielono właśnie pod tym kątem i od tej pory każda specjalizowała się w danej maści (najbardziej cenione były siwe ogiery, których używano do królewskich powozów). Niesamowita popularność była paradoksalnie powodem zamknięcia stadniny niecałe trzy wieki później. Zapotrzebowanie i chęć posiadania tej rasy doprowadziły do wyprzedania najlepszego materiału hodowlanego poza granice kraju – jedynie konie, wcześniejsze wyznaczniki luksusu i powodzenia, które pozostały w prywatnych rękach entuzjastów pozwoliły na kontynuację głównych linii. Księga stadna została ponownie uruchomiona w 1923 r., a zapomniana rasa bardzo szybko wracała do łask. Te konie stały się popularne nie tylko w granicach Królestwa Danii, którego historii i kultury są przecież żywą częścią, ale też na arenie międzynarodowej, szczególnie w dziedzinie, dla której zostały stworzone, a więc w ujeżdżeniu. Niewiele ras dorówna im temperamentem, wyrazem i szybkością nauki oraz chęcią współpracy. Konie te pozostawiły swój ślad w wielu hodowlach – w szczególności koni duńskich, szwedzkich, hanowerskich i holsztyńskich. Dzięki nim powstał także knabstrupper.

Więcej przeczytasz w listopadowym numerze "Koni i Rumaków".