Dobra ściółka to podstawa

Tekst: Małgorzata Odyniec
Foto: Piotr Filipiuk

Sciolka.JPGZimą nasi podopieczni więcej czasu spędzają zamknięci w boksach, zużywając więcej ściółki. Przy jej wyborze kierujemy się stanem zdrowia konia, ceną, pracochłonnością jej wymiany i sposobem utylizacji.

Wybór właściwej ściółki jest trudny. Obecnie najbardziej rozpowszechnione są słoma, trociny i wióry drewniane. Jednak słoma, a przynajmniej słoma długa, straciła nieco ze swej dobrej opinii. Winę za to ponosi obecnie przede wszystkim rosnąca cena. Jeśli sami nie uprawiamy zbóż, to możemy mieć problemy z jej zakupem, bowiem firmy produkujące opał zawczasu kontraktują słomę u rolników. Jakość słomy zależy też od warunków atmosferycznych, w jakich była ona zbierana. Istotnym mankamentem słomy jest potrzeba zmagazynowania jej w suchym, zadaszonym pomieszczeniu, co przy jej niewielkiej zbitości wymaga większych powierzchni niż w przypadku innych ściółek. Przy sprzątaniu boksów wyrzucane są również spore ilości czystej słomy, co znacząco wpływa na rozmiar pryzmy. To natomiast oznacza, że trzeba będzie poświęcić więcej czasu na usuwanie obornika i ścielenie, co stanowi istotny czynnik zwiększający koszty stajni. Z higienicznego punktu widzenia słoma długa znacznie ustępuje ściółkom alternatywnym, takim jak wióry, trociny, granulat z miękkiego drewna czy ze słomy, sieczka, słoma konopna, lniana i inne. Kumuluje więcej patogenów, bakterii i zarodników grzybów, które mogą wywoływać kaszel, alergie i kolki. Przy ścieleniu słomą kurzy się, a ponieważ ma umiarkowaną chłonność, mocz nie wsiąka całkowicie, co może powodować tworzenie się wilgotnych miejsc, z których do powietrza w stajni dostają się różne szkodliwe gazy, np. amoniak. Z drugiej strony natomiast, słoma zapewnia miękkie, suche legowisko z dobrą izolacją termiczną. Jej główną zaletę stanowi też fakt, że jako pasza objętościowa zapewnia dawkę włókna surowego oraz zajęcie dla stojących na niej zwierząt. Do ścielenia stosujemy słomę owsianą, żytnią, pszenżytnią i pszeniczną. Owsiana jest najchętniej wyjadana przez konie, co wiąże się z jej zwiększonym zużyciem. Zresztą apetyt na ściółkę jest cechą osobniczą, są osobniki, które skubną coś niecoś, a są takie, co wyjedzą „materac” do ostatniego ździebełka. 

Ściółki alternatywne ze słomy

Rynek ściółek ciągle się powiększa. Pomimo że niektórzy tradycjonaliści od dawna obstają przy swoim, to jednak wciąż pojawiają się nowości ze słomy poddanej obróbce. Mamy pelety ze słomy (granulat), słomianą sieczkę i brykiety, które łączy to, że powstają z rozdrobnionej słomy, oczyszczonej i sprasowanej w wysokiej temperaturze. Tym właśnie sposobem udaje się zminimalizować niektóre wady słomy długiej. Wysoka temperatura w znacznym stopniu zabija patogeny, a ponieważ słoma zostaje również odpylona, ściółka taka jest znacznie bardziej higieniczna, przez co jest odpowiednia także dla koni z alergią na kurz. Przy obróbce zewnętrzna, błyszcząca warstwa słomy zostaje zdarta, ułatwiając jej „dostępność”. Dzięki temu z jednej strony wzrasta jej wsiąkliwość, a z drugiej powstały z tak przetworzonej słomy obornik ulega szybszemu rozkładowi przy udziale mikroorganizmów. Nadaje się on wówczas do dalszego przetworzenia. Boksy na początku ścielimy 10–12 kg ściółki na 1 m2, powierzchnię wyrównujemy i wzruszamy widłami. Codziennie należy starannie usunąć zawilgocone fragmenty. Raz w tygodniu dosypujemy 2–3 worki ściółki.

Ściółki alternatywne z drewna

Do najmniej przetworzonych odpadów z drewna do ścielenia używa się trocin i wiórów. Te pierwsze to drobne wiórki i drzazgi powstające przy obróbce drewna (głównie cięcie, szlifowanie). Wióry to duże płatki lub strużyny, które powstają przy toczeniu lub heblowaniu drewna. Zawierają one mniej pyłów i dlatego są bardziej polecane przy zastosowaniu w utrzymaniu koni. Przy samodzielnym odbiorze z tartaku lub stolarni koszt jest niewielki, około 30 zł za 1 m3. Trociny i wióry luzem zajmują bardzo dużo miejsca i przechowywanie, a także załadunek może stanowić problem. Inną, bardzo istotną przeszkodą jest ich dostępność. Bez znajomości ani rusz. W tartaku można np. usłyszeć, że trociny nie są sprzedawane klientom indywidualnym, bo tartak jest zobowiązany do ich utylizacji jako odpadu niebezpiecznego. Poza tym trociny są używane do bezpośredniego palenia w piecach, więc w sezonie grzewczym możemy o nich tylko pomarzyć. Służą one również do produkcji brykietów na opał i ściółki. Wióry na ściółkę są suszone w bardzo wysokiej temperaturze, która niszczy zarodniki grzybów i bakterie, a po odpyleniu ściśle pakowane do plastikowych worków o pojemności zazwyczaj 250 litrów. Tak spreparowane wióry dobrze wiążą wilgoć oraz lepiej neutralizują nieprzyjemny zapach.

Na rynku jest też dostępny pellet drzewny. Produkuje się go ze sprasowanych trocin z drzew iglastych. Jego stosowanie wymaga nieco zachodu. Do dokładnie wysprzątanego boksu wrzucamy odpowiednią ilość pelletu (jeden z producentów zaleca worek na metr kwadratowy powierzchni boksu), rozgrabiamy i... zwilżamy. Prysznic spowoduje, że po 20 minutach pellet spęcznieje i przeobrazi się w trociny. Codziennie należy usunąć odchody i zawilgoconą ściółkę, dosypać worek albo dwa pelletu, rozgrabić go i zwilżyć wodą. Producent zapewnia, że nie ma potrzeby wymieniania całej ściółki, a przy ścisłym zastosowaniu się do zaleceń jedna paleta wystarcza dla konia na rok.

Więcej przeczytasz w styczniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"