Dorozka_1.jpgChrońmy konie i wspaniałą tradycję

Tekst: dr wet. Marek Tischner
Foto: Piotr Filipiuk

Pragnę zachęcić do refleksji i merytorycznej dyskusji nad losem pracujących na krakowskim rynku i pod Morskim Okiem koni. Po dziesiątkach, może setkach doniesień medialnych na temat koni cierpiących, a nawet katowanych przez właścicieli i powożących, problem ten należy bez niepotrzebnych emocji zbadać i przedyskutować.

Na wstępie trzeba stanowczo podkreślić, że liczne głosy osób wrażliwych na cierpienia zwierząt przyczyniły się w ostatnich latach do znacznej poprawy warunków pracy koni w Tatrzańskim Parku Narodowym (TPN) i w Krakowie. Tatrzański Park Narodowy opracował specjalny regulamin, a Urząd Miasta Krakowa wydał szereg zarządzeń, których celem jest poprawa dobrostanu koni, dodatkowo przygotowywany jest bardzo rygorystyczny regulamin usług dorożkarskich. Ze względu na dobro zwierząt, istnieje jednak dalsza potrzeba usprawnień pracy koni zakopiańskich i krakowskich. Mając to na uwadze, Stowarzyszenie Dorożkarzy Krakowskich oraz TPN wraz z tamtejszymi fiakrami, zwrócili się z prośbą o zbadanie koni i ich warunków pracy w Krakowie oraz Morskim Oku.

Po krakowskim Rynku i jego okolicach jeździ ok. 40 dorożek, w Morskim Oku 60. Konie, ok. 170-200 w Krakowie i 280-310 w MOk-u (jak w skrócie nazywa się trasę z Palenicy Białczańskiej do Włosienicy) pracują na zmiany – krakowskie ok. 12-15 dni w miesiącu, góralskie – 3 grupy po 10 dni. Każdy właściciel ma co najmniej 4 konie, które w parach ciągną zaprzęgi, co drugi dzień na Rynku, raz w górę i dół w MOk-u.

W Krakowie najczęściej dorożkarze wyjeżdżają ok. godz. 10.00-11.00 z wyjątkiem dni, gdy temperatura powietrza zbliża się do 28oC, wtedy dopiero po 14.00. Ze stajni do miejsca postoju mają do przejechania ok. 4-5 km, co zajmuje im do jednej godziny, więc w okolicach postoju pojawiają się krótko po godzinie 15.00.

Fiakrzy zaczynają pracę ok. godz. 8.30-9.00. Ponieważ prawie wszyscy mieszkają w Bukowinie, swoje konie dowożą na miejsce samochodami. Zazwyczaj jedna para koni raz dziennie wyciąga fasiąg z fiakrem i 14 dorosłymi turystami (lub proporcjonalnie do masy ciała nieco większą liczbą dzieci) pod Morskie Oko, skąd, po postoju, którego czas zależy od liczby chętnych do powrotu fasiągiem, wraca na dół. Tutaj następuje wymiana pary koni i te, które pracowały, wracają samochodem do stajni.

Przez kilka godzin pracy konie krakowskie pokonują stępem dystans 25-30 km (plus droga do stajni) po płaskim, równym, ale twardym podłożu, ciągnąc ważącą ok. 700 kg dorożkę, z 2 powożącymi i 4 turystami, razem ok. 1100-1200 kg. W MOk-u 7,5 km w górę i tyle samo w dół, o różnicy wzniesień ok. 300 metrów, po równej, także twardej nawierzchni, ciągnąc za sobą fasiąg ważący ok. 500 kg i 15 osób, razem ok. 1600-1800 kg. W większości przypadków konie mają kilku lub kilkunastominutowy postój w okolicy Wodogrzmotów Mickiewicza, gdzie turyści podziwiają i wykonują zdjęcia „pięknych okoliczności przyrody”, ewentualnie korzystają z WC. Marsz pod górę zajmuje średnio 55-70 minut.

Celem naszych badań było określenie stanu zdrowia oraz stopnia zmęczenia koni pracujących na trasie do Morskiego Oka i na krakowskim Rynku, a także stwierdzenie, czy ich praca spełnia warunki sformułowane w umowach z Tatrzańskim Parkiem Narodowym i Urzędem Miasta Krakowa. Należy nadmienić, iż badania wykorzystane w tym artykule zostały wykonane nieodpłatnie. Wspominam o tym dlatego, że prezes Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami oskarżyła lekarzy weterynarii, dotychczas prowadzących kontrolę zdrowia, o „uzależnienie finansowe” od właścicieli badanych zwierząt.

W Krakowie i MOK-u badano w spoczynku, jak i po wysiłku, następujące parametry:

• częstotliwość akcji serca monitorem pracy serca oraz przez osłuchiwanie,
• liczbę oddechów,
• stopień odwodnienia za pomocą próby skórnej i śluzówkowej,
• prawidłowość ruchu,
• kondycję, wygląd zwierzęcia i stan kopyt.

Ponadto do badań laboratoryjnych pobierano krew z żyły szyjnej zewnętrznej. Badano: hematokryt, OB, morfologię, kinazę kreatynową, białko, enzymy wątrobowe i bilirubinę.

W Krakowie była możliwość kilkukrotnego badania koni przed sezonem (wypoczęte zwierzęta na swoich stanowiskach lub w boksach), a w sezonie turystycznym, w stajni przed wyjazdem do pracy i tuż po jej zakończeniu. W TPN badania były ograniczone do pomiarów przed i po wysiłku w tym samym dniu, bez możliwości kontroli wartości spoczynkowych zmierzonych poza sezonem. W przyszłości wskazane byłoby wykonanie badań w podobnym, rozbudowanym schemacie, jaki zastosowano w przypadku koni dorożkarskich. Ogółem przebadano ok. 300 koni w wieku 2,5-18 lat i masie ciała od ok. 500 do ponad 700 kg.

Parametrem dostarczającym informacji zarówno o ogólnym stanie zdrowia zwierzęcia, jak i o stopniu odwodnienia jest hematokryt (Ht). Prawidłowe wartości spoczynkowe tego wskaźnika u koni mieszczą się w zakresie 32-52% (The Equine Manual, Higgins A.J., Snyder J.R., 2006). Różnice są zależne od rasy, typu użytkowego, jak i stopnia wytrenowania koni. W efekcie wysiłku, na skutek utraty wody z potem wartość tego parametru rośnie. U koni sportowych po większych obciążeniach przekracza 60%. O adaptacji zwierzęcia do wysiłku informuje szybkość powrotu hematokrytu do wartości bliskich poziomowi spoczynkowemu.

W Krakowie ostatnią serię badań przeprowadzono w dniach 16-29 czerwca br., czyli podczas bardzo wysokich temperatur powietrza. Krew pobrano przed wyjazdem i po powrocie do stajni, a hematokryt wynosił odpowiednio 37,1 do 38,4%. W Zakopanem konie badano tuż przed rozpoczęciem pracy i do 20 minut po zakończonym wysiłku. Średnia wartość hematokrytu wzrosła z 35,2 do 39,6%. W obu przypadkach wyniki potwierdziły dobry stan koni.

Ważnych informacji o badanych koniach dostarczyły pomiary zmian tętna wykonywane podczas wysiłku za pomocą monitorów pracy serca.

 

Całość artykułu wraz z wykresami graficznymi z przeprowadzonych badań oraz z wnioskami znajdziecie w sierpniowym numerze "Koni i Rumaków".