WETERYNARIA
Choroby odkleszczowe

Tekst: Anna Sałek
Foto: Piotr Filipiuk

Kleszcze.jpgKolejne media informują o tegorocznej pladze kleszczy i licznych zachorowaniach u ludzi i psów na choroby odkleszczowe. Łagodna zima sprawiła, że te małe stawonogi można spotkać praktycznie wszędzie. Choroby, jakie mogą być przenoszone przez nie, stanowią także duże niebezpieczeństwo dla koni.

Identyfikacja wroga

Kleszcze to pasożytnicze pajęczaki, które żywią się krwią kręgowców. Ciało kleszcza jest owalne, bez podziału na segmenty i odcinki, spłaszczone grzbieto-brzusznie. Charakterystyczny ryjek, który kształtem przypomina rurkę, jest utworzony przez szczękoczułki i nogogłaszczki. Dzięki niemu kleszcz przyczepia się do żywiciela i może ssać krew, wcześniej przecinając skórę ofiary specjalnymi ząbkowanymi blaszkami. Samica kleszcza różni się w budowie od samca. Jest większa i może pobrać więcej krwi niż samiec. Wielkość samicy przed żerowaniem to około 4-5 mm, a po pobraniu krwi 10-12 mm. Samce są mniejsze – 2,5 mm przed ssaniem krwi. W rozwoju tego pasożyta występują 3 formy: larwa, nimfa (postać młodociana) i imago (forma dojrzała). Co ciekawe, samce nie żywią się bezpośrednio krwią i nie potrzebują długotrwałego żerowania. Pobierają one płyn tkankowy w niewielkiej ilości.

Pajęczaki te bytują na terenach leśnych, łąkowych, wszędzie tam, gdzie dużo krzewów, drzew, wysokich traw itp. Ostatnio niestety można je spotkać praktycznie wszędzie – nawet na trawnikach w środku miasta. Jeszcze kilka lat temu największe skupiska tych pasożytów notowano na północy i wschodzie kraju, dziś rejon kraju nie ma już takiego znaczenia. Kleszcze są najbardziej aktywne w cieplejszych okresach roku, początek nasilenia inwazji notuje się na przełomie marca-kwietnia. Szczyt to maj-czerwiec, a druga fala pojawia się w okolicach września i października.

Odkleszczowe choroby koni

Kleszcze uważane są za najgroźniejsze pasożyty zewnętrzne ludzi. Coraz częściej opisuje się przypadki zachorowań na choroby odkleszczowe u zwierząt, szczególnie u psów. Od kilku sezonów problem ten coraz mocniej dotyka także koni. Kleszcze mogą przenosić m.in. piroplazmozę, erlichiozę, chorobę z Lyme (borelioza), tularemię, gorączkę plamistą Gór Skalistych, gorączkę Q. Co ciekawe, wiele koni okazuje się wrażliwych już na samo ukłucie kleszcza i w ich przypadku możemy spodziewać się nie tylko trudno gojącej się rany, ale reakcji alergicznej (miejscowej i ogólnej). Jeśli inwazja jest nasilona i koń zostanie zaatakowany przez dużą liczbę pasożytów, może też dojść do anemii.

Piroplazmoza związana jest z pierwotniakami z rodzaju Babesia i Theileria. Są to pasożyty krwi, które występują m.in. u koni, zebr, mułów i osłów. Czynnikami patogennymi są: Babessia caballi i Theileria equi (inna nazwa: Babesia equi). Przez długi okres problem ten dotyczył koni ze strefy tropikalnej lub subtropikalnej. Jednak coraz częściej obserwuje się przypadki u koni z okręgu Morza Śródziemnego, a także innych zakątków Europy. W Polsce pierwszy potwierdzony przypadek został zanotowany w 2008 r. Babesia caballi to niewielki, gruszkowaty pierwotniak pasożytujący w krwinkach czerwonych. Przenoszony jest przez kleszcza łąkowego (Dermacentor reticulatus) lub wędrownego (Hyalomma marginatum). Theileria equi (Babesia equi) jest nieco mniejsza, o długości ok. 2 µm, znajdowana w erytrocytach, ale i w leukocytach. W erytrocytach mogą układać się w grupy po 4, tworząc charakterystyczny „krzyż maltański”. Dla tych pierwotniaków żywicielem może być wiele gatunków kleszczy, ale tylko kilka może przenosić zarówno B. caballi, jak i T. equi. Do zarażenia konia, będącego żywicielem pośrednim, dochodzi w czasie żerowania kleszczy, w których ślinie znajdują się inwazyjne postacie pierwotniaka. W przypadku ataku B. caballi pasożyt wnika do erytrocytów, przeobraża się w kolejne formy. Wszystko to można wychwycić pod mikroskopem, co stanowi jedną z metod diagnostycznych w przypadku podejrzenia piroplazmozy. Merozoity mogą masowo niszczyć krwinki, co z kolei może spowodować błyskawiczne wyniszczenie organizmu, a w przypadku słabszych osobników (konie bardzo stare lub bardzo młode, z chorobami przewlekłymi, po krwotokach itp.) może prowadzić nawet do śmierci zwierzęcia. Konie, których układ odporności działa prawidłowo, są w stanie już na tym etapie uporać się z zakażeniem. W przypadku drugiego rodzaju pierwotniaka T. equi najpierw dochodzi do zajęcia limfocytów, a następnie erytrocytów. Chory, zakażony koń staje się potencjalnym źródłem choroby dla innych kleszczy, a co za tym idzie – także dla innych koni. Choroba może dość długo nie dawać konkretnych, jasnych objawów i przechodzić w formę przewlekłą. To powoduje, że często leczenie przychodzi za późno i nie przynosi spodziewanych efektów. Warto pamiętać, że nie tylko kleszcze mogą przenosić te mikroorganizmy. Pierwotniaki wywołujące piroplazmozę mogą być także przenoszone bezpośrednio z jednego żywiciela pośredniego na drugiego przez zanieczyszczony sprzęt weterynaryjny (igły, strzykawki itp.). Ponadto istnieją informację mówiące o tym, że T. equi może przechodzić przez łożysko, zarażając płód.

Więcej przeczytasz w czerwcowym wydaniu miesięcznika "Konie i Rumaki"