Aachen.jpgCHIO Aachen 2012
Światowe święto konia sportowego

Tekst: dr Andreas Kosicki
Foto: Wioletta Kosicka

Jak co roku, na przełomie czerwca i lipca przez 10 dni niemieckie miasto Aachen było mekką dla najlepszych koni sportowych z całego świata. CHIO Aachen jest największym i najbardziej renomowanym turniejem sportu końskiego na świecie. W 5 dyscyplinach: skoki przez przeszkody, ujeżdżenie, woltyżerka, zaprzęgi i WKKW, walczyło 500 koni i 325 zawodników z 33 państw. Ponad 350 000 odwiedzających i 650 żurnalistów fascynowało się fantastycznym sportem na najwyższym poziomie. Relacje telewizyjne były transmitowane do 140 krajów. A to wszystko pomimo faktu, że w Europie, a nawet na całym świecie nadal trawa niekończąca się dyskusja na temat kryzysu i to nie tylko w sporcie końskim.

Jeszcze kilka lat temu konie wierzchowe znanych ras europejskich przede wszystkim w dyscyplinach skoki, ujeżdżenie i WKKW sprzedawały się bez żadnych problemów. Także na organizowanych corocznie aukcjach i w ramach testów klaczy czy ogierów uzyskiwane ceny biły z roku na rok nowe rekordy. Kilkaset tysięcy euro za młodego ogiera skokowego czy milion lub dwa za konia do dresażu nie były wyjątkiem. Zdobywanie renomowanych sponsorów nie przysparzało organizatorom żadnych problemów, co pozwalało na organizację nie tylko wielkich zawodów w europejskich czy światowych metropoliach, ale także wielu zawodów regionalnych. Renomowane związki hodowlane corocznie powiększały liczbę swoich członków i hodowców. Było to podyktowane stosunkowo łatwą możliwością sprzedaży źrebaków czy młodych niewyszkolonych koni za godziwe pieniądze. Od kilku lat obraz ten znaczne się zmienił. Na rynku konia wierzchowego ma miejsce wielka inflacja. Hodowcy, mając niesprzedanych kilka roczników w stajni, zredukowali znacznie liczbę krytych klaczy. Nastąpiła wymuszona wielka selekcja, w hodowli zostały tylko najlepsze.

W Aachen obok wielu dyskusji na temat kryzysu, mimo już tradycyjnie deszczowej pogody, oferowano przede wszystkim wspaniały sport. Fantastyczna i bardzo profesjonalna organizacja oraz bardzo dobre warunki dają zadowolenie wszystkim uczestnikom i pozostawiają wielkie wrażenia. Dyrektor turnieju, Holender Frank Kemperman zaprasza jak co roku tylko najlepszych. Nie decydują nazwiska czy pieniądze. To wyniki sportowe i miejsca w światowych rankingach są przepustką do Aachen. Mając ponad 11 milionów euro budżetu oraz wypłacając 2 miliony euro nagród, łatwo jest zachować taką strategię. W tym roku, ze względu na zbliżającą się olimpiadę w Londynie, nie wszyscy najlepsi byli na starcie. W skokach przez przeszkody w drużynowym Pucharze Narodów w czwartkowy wieczór przy sztucznym świetle i wspaniałej atmosferze zwyciężyli Francuzi z składzie: Eugenie Angot na Old Chap Tame, Roger Yves Bost na Nippon d’Elle, Penelope Leprevost na Mylord Carthago i Olivier Guillon na Lord de Theize, otrzymując nagrodę w wysokości 77 000 euro. Drugie miejsce zajęli Niemcy, trzecie Irlandia. W Grand Prix Rolexa zwyciężył Brytyjczyk Michael Whitaker na GIG Amai BWP po Nonstop, otrzymując nagrodę w wysokości 110 000 euro. Było to pierwsze zwycięstwo w Aachen tego utytułowanego, nie najmłodszego już zawodnika. Za nim uplasowali się reprezentanci gospodarzy – Thomasem Voss na Carinjo po Cascavelle i Meredith Michaels-Beerbaum na Bella Donna po Baldini II, oboje na holsztynach. Interesującym zagadnieniem jest fakt, że po ubiegłorocznej dominacji Holendrów i koni rasy KWPN, w tym roku dominowały konie holsztyńskie. Z 40 koni biorących udział Grand Prix – 12 to holsztyny, z czego 7 zakwalifikowało się do finału. Wygląda na to, że w Aachen do głosu powróciła skoczność i dynamika koni tej rasy. Także w innych konkursach dominowały konie po ojcach holsztyńskich, jak Carthago, Contender, Chambertin, Coriano, Corrado i inne. Z Selle Francais bardzo dobre wyniki osiągnęły konie po Quick Star, Baloubet du Rouet, Nabab de Reve.

W rywalizacji dresażystów, ze względu na chorobę Niemca Matthiasa Alexandera Ratha, zabrakło na czworoboku mistrza świata z Kentucky i ubiegłorocznego zwycięzcy – słynnego ogiera Totilasa po Gribaldi. Pod jego nieobecność triumfowały jego rodaczki. I tak konkurs Grand Prix wygrała Kristina Sprehe na hanowerskim ogierze Desperados (po De Niro) z wynikiem 79,702%, która to para nie miała sobie równych także w Grand Prix Special (81,000%). Druga lokata w obydwóch konkursach przypadła Helen Langehanenberg na westfalskim ogierze Damon Hill (po Donnerhall x Rubinstein I) – odpowiednio 78,426% i 80,622%.

Całą relację z CHIO Aachen oraz wywiady, jakich udzielili nam Rodrigo Pessoa, Rolf-Goran Bengtsson oraz trener niemieckiej reprezentacji - Otto Becker przeczytasz w sierpniowym numerze "Koni i Rumaków"