Portret: Cassino S
Serce i charyzma

Tekst: Karolina Chodkowska
Foto: z arch. A.Siałkowskiego

Cassino.jpgCassino S, potomek znanego Akropola, dosiadany przez Józefinę Siałkowską, przez wiele lat zadziwiał szybkością i ogromnym sercem na krajowych parkurach. To właśnie to wielkie serce przestało bić 25 lutego 2016 r. Cassino zasnął na swoim pastwisku w stajni wśród najbliższych. Każdy, kto go poznał, twierdził, że jest to koń niezwykły. Tak jak i jego historia...

Noworoczna niespodzianka

Hodowcą Cassino S jest Adam Siałkowski, który od samego początku fascynował się końmi z pochodzeniem trakeńskim: – To bardzo dzielne, wytrzymałe konie, które mają w sobie niesamowitą zdrowotność. Cassino przez 22 lata, przez które go znałem, nie miał żadnej kontuzji, nigdy nie był chory. To jedna z wielu dobrych cech tej rasy. Trakeny to doskonałe konie. – Jak zaczynałem zabawę z końmi w latach 70., przeglądałem kolejne rankingi najlepszych ogierów kryjących w Polsce. Na czele tych rankingów były m.in. Akropol i Cross. Z czasem okazało się, że znakomite są także konie po Aragonicie. Pojechałem w miejsce, gdzie takie konie są hodowane, czyli do SK Liski. Dzięki tym koniom zaprzyjaźniłem się z Pacyńskimi i Ferensteinami. Podczas kupna celowałem w konie, które miały w swoim rodowodzie i Akropola i Aragonita. Tak udało mi się kupić Ibisa i matkę Cassino – Capri – tak początki swojej hodowli wspomina Pan Adam Siałkowski.

Cassino S przyszedł na świat w noc sylwestrową 1993/1994. Zrobił nie lada niespodziankę swoim opiekunom, którzy w drodze na imprezę sylwestrową zajrzeli na moment do stajni. Capri, matka naszego bohatera, nie wykazywała żadnych oznak zbliżającego się porodu. Po kilku godzinach, już w nowym roku, ponownie zajrzano do klaczy. Tym razem w boksie radośnie dokazywał nowonarodzony źrebak.

Rodowód Cassino S, nie tylko dla znawców koni z pochodzeniem trakeńskim, jest bardzo przemyślany, ale i pełen ciekawych połączeń wszystkiego co najlepsze w tej rasie. Matka naszego bohatera, klacz Capri, jest córką wybitnego Aragonita, przedstawiciela cennej rodziny kl. Arizona (1935), syna dzielnego Kobrynia, na którym największe sukcesy święcił K. Ferenstein. Sam Aragonit był uznany za jednego z najlepszych reproduktorów w Polsce na przełomie lat 80. i 90. Mimo że ogier ten sam nie miał szansy na pokazanie się w wysokim sporcie ze względu na kontuzję w młodym wieku, to zostawił po sobie wiele cennego potomstwa (stanowił m.in. w SK Liski), które bardzo dobrze prezentowało się na parkurach, a także odznaczało się dużą urodą i dobrym ruchem. Wśród tych najbardziej znanych synów i córek Aragonita należy wymienić konie znane z parkurów i czworoboków. Są nimi Horror, Werniks, Witalis, Dolar, Lavabo, Adorator, Nakon, Sara, Abidżan, Dowgird, Jowisz, Nokturn, Amur, Atabasca i fenomenalny Alibaba, który został sprzedany do Kanady. Z kolei żeńska strona rodowodu matki to kozienickie folbluty i cenna krew Juggernauta czy Turysty. Warto podkreślić fakt, że babka Cassino S, klacz Carpida xx, dała także ogiera Carnot (po Aspirant), który z powodzeniem startował w konkursach skokowych klasy CC. Również męska strona rodowodu Cassino S jest niezwykle interesująca. Ojcem naszego bohatera jest Ibis, syn doskonałego Akropola hodowli rzeczniańskiej (po Colombo, od Augusta po Szczecin xx), który niesie krew ogiera pełnej krwi Aquino. Akropol pozostawił po sobie stawkę uznanego potomstwa, które sprawdziło się nie tylko w dalszej hodowli, ale i w wysokim sporcie. Na uwagę zasługują przede wszystkim wybitny ogier Ignam (jeździec R. Mrugała), który też dochował się dzielnego potomstwa (m.in. ogiery Kleon i Kaliniec), doskonały Dłużnik (jeździec I. Cimanowska), ojciec m.in. Artedeusza, Balana startującego pod A. Sałackim w ujeżdżeniu czy fenomenalnego, znanego z czworoboków, obchodzącego niedawno 32. (!) urodziny Celbanta (jeździec A. Bienias). Akropol zostawił ponadto po sobie wiele cennych klaczy matek. Co ciekawe, w żeńskiej stronie rodowodu ojca Cassino S także dominuje pełna krew angielska. A to za sprawą ojca matki Ibisa, ogiera Cross niosącego cenne geny ogiera Dorpat xx (ojca cennych koni sportowych Hangara, Remusa, Afragala i Dorrity) i wspomnianego już og. Aquino xx. Sam Cross zostawił po sobie wiele koni sportowych, w tym wybitnego ogiera Arcus, na którym święcili triumfy na najwyższych krajowych parkurach najpierw Grzegorz Kubiak, a potem Andrzej Głoskowski. Oprócz dzielnego Arcusa warto wspomnieć o Brynowie, Dino, Burgrafie czy fenomenalnej klaczy wyścigowej, wyhodowanej w SK Ochaby Arabelli, która dochowała się świetnego potomstwa, m.in. klaczy Arborea (matka ogiera Aferzysta) i ogiera Arcyksiążę (po Campetot). Ten duży dolew pełnej krwi angielskiej, inbred na Aquino sprawił, że trakeńskie geny zyskały jeszcze większą charyzmę i ogromne serce do walki.

O mały włos... Czyli o tym, jak Cassino został w Polsce

Hodowla Adama Siałkowskiego rozwijała się dynamicznie. Kolejne roczniki koni z pochodzeniem trakeńskim powoli wypełniały jego stajnię. Spora część koni trafiała do zagranicznych stajni sportowych, gdzie z powodzenie pokazywały się w sporcie. – Był taki moment, że prawie 90% koni w mojej stajni pochodziło z Lisek. Od klaczy dochowywałem się potomstwa, które było doceniane przez zachodnich nabywców z czołowych stajni w Europie i w wieku 4-5 lat opuszczało nasz kraj. Cassino w wieku 5 lat także był na sprzedaż, jednak jego zdjęcia rtg nie były zbyt dobre dla potencjalnego kupca. To spowodowało, że koń został w kraju. W zamian za Cassino do nowego domu pojechał inny syn Ibisa. W międzyczasie wykastrowałem go. Już od pierwszych dni życia mały Cassino był bardzo dynamiczny. Jednak bardzo szybko się wyciszył. Jako dwulatek na tle stawki innych ogierów, jakie miałem w stajni, nie miał takich „rysów" jak hodowcy sobie wymarzą. Krótko mówiąc, „nie patrzyło z niego ogierem". Stąd decyzja o jego kastracji – opowiada hodowca. Po zajeżdżeniu syn Ibisa trafił do rekreacji; woził po lesie dzieci. W wieku 4 lat pierwszy raz wystartował w zawodach skokowych w pobliskiej stajni pod Lidką Zielińską, pod którą zaczął się ładnie rozwijać. – Pierwszy start nie należał do udanych, koń pokonał trasę zygzakiem, nogi wisiały mu strasznie, zresztą podobnie jak jego ojcu, który dopiero na przeszkodach powyżej 130 cm zaczynał podnosić nogi. Po pewnym czasie zmienił się główny jeździec w mojej stajni, przyszła młoda dziewczyna, która miała w sobie dużo chęci i zaparcia. Zaczęła jeździć na Cassino i drugim synu Ibisa – Kwartecie. Cassino był w cieniu swojego „brata", który miał dużo lepszą technikę, lepiej się składał nad przeszkodą itd. Kwartet zawsze był „po przodach", Cassino także przejeżdżał na czysto, ale jego przejazdy nie wzbudzały takiego zachwytu – wspomina hodowca Cassino.

Przełom przyszedł na zawodach ogólnopolskich w Gdyni, kiedy koń przeszedł konkurs klasy N i dopiero tu zaczął pokazywać, że skakać lubi i potrafi. Koń po pewnym czasie trafił do Piotra Masłowskiego, który udanie na nim startował do pewnych zawodów ogólnopolskich w Gdyni. Okazało się, że z powodu braku w dokumentacji zawodnik nie mógł jechać wyższych konkursów, na jakie koń był zgłoszony. Jednak i z tej niecodziennej sytuacji A. Siałkowski znalazł doskonałe wyjście: – Obok mnie stał Romek Ruciński. Nie miałem nic do stracenia, zapytałem go, czy nie wsiadłby i nie wystartował na Cassino. Romek wykręcał się, że przecież nie ma nawet bryczesów itp., jednak szybko skompletowaliśmy wszystko i para Ruciński – Cassino wystartowała. Wygrali wtedy dwa konkursy i tak zaczął się etap współpracy z Romkiem Rucińskim – opowiada Siałkowski.

Jeźdźców, którzy dosiadali Cassino przed Józefiną, było kilkunastu. Wśród nich znaleźli się m.in. Grzegorz Kubiak, wspomniany Roman Ruciński, Stanisław Jasiński czy Andrzej Głoskowski, ale byli także mniej znani i utytułowani (m.in. Katarzyna Wądka), których Cassino wprowadził w trudniejsze i wyższe parkury.

Więcej przeczytasz w kwietniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki".