Być fair

Tekst: Anna Sałek
Foto: Piotr Filipiuk

Fair.jpgZasady fair play, doping, barowanie, kodeks postępowania z koniem – te hasła znane są wszystkim, którzy choć trochę związani są z jeździectwem w bardziej ambitnym wymiarze niż tylko niedzielne przejażdżki po lesie. Chociaż medycyna weterynaryjna, żywienie koni, hodowla i genetyka, metody treningowe, sprzęt jeździecki mają sprawić, że wyniki osiągane przez konie sportowe w każdej dyscyplinie jeździeckiej będą coraz lepsze, nie wszystko niestety jest stosowane w taki sposób, by dobrostan konia był zachowany i by zapewnionych było pięć podstawowych wolności.

Są nimi:

• Wolność od głodu, pragnienia i niedożywienia poprzez zapewnienie dostępu do świeżej wody i pokarmu, który utrzyma zwierzęta w zdrowiu i sile.

• Wolność od urazów psychicznych i bólu poprzez zapewnienie odpowiedniego schronienia i miejsca odpoczynku.

• Wolność od bólu, ran i chorób dzięki zapobieganiu im, szybkiej diagnozie i leczeniu.

• Wolność do wyrażania naturalnego zachowania poprzez zapewnienie odpowiedniej przestrzeni, warunków i towarzystwa innych zwierząt tego samego gatunku.

• Wolność od strachu i stresu poprzez zapewnienie opieki i traktowanie, które nie powoduje psychicznego cierpienia zwierząt.

Doping – drugie oblicze weterynarii

Ostatnie kilkanaście lat rozwoju różnych gałęzi medycyny spowodowało, że do weterynarii trafiło wiele nowinek, które znalazły zastosowanie nie tylko w tradycyjnym leczeniu chorych koni, ale mają na celu poprawić wyniki sportowe, dyspozycję fizyczną nie do końca zdrowych osobników, a także umożliwić dalszy trening i starty mimo mniejszych i większych uszczerbków na zdrowiu. Należy sobie zdać sprawę, że spora grupa środków, które znajdują się na specjalnych listach FEI stanowiących doping, jest dostępna nie tylko dla lekarzy weterynarii. Zawodnicy, trenerzy, właściciele koni posiadają coraz większą wiedzę o tym, co i kiedy zastosować, by ich podopieczny osiągnął najlepszą formę i „zrobił wynik". Musimy pamiętać, że leczenie konia, który tego wymaga, w trakcie zawodów jest nadrzędne i to za nieudzielenie pomocy grożą nam większe konsekwencje niż za podanie np. leków uśmierzających ból czy sterydu. To, kiedy koński sportowiec może być leczony, jest regulowane Kodeksem leczenia koni FEI.

Stosowanie każdego leczenia musi mieć na względzie dobro i zdrowie konia. Dlatego też:

• Każde leczenie musi być uzasadnione stanem zdrowia konia poddawanego danemu

leczeniu.

• Konie, które nie mogą uczestniczyć w zawodach z powodu urazu lub choroby, muszą mieć zapewnioną właściwą opiekę weterynaryjną. Osoba odpowiedzialna musi otrzymać informacje od leczącego lekarza weterynarii lub od lekarza weterynarii ekipy na temat leczenia i koniecznego okresu jego trwania.

• Żadna substancja nie może być podawana koniowi podczas zawodów lub w okresie poprzedzającym zawody, jeżeli nie spełnia wytycznych FEI dotyczących leczenia.

• Musi być prowadzona pełna i dokładna dokumentacja wszelkiego leczenia w okresie poprzedzającym zawody.

Musimy zdawać sobie sprawę, że nie każde leczenie jest dopingiem. W tej chwili najczęściej mamy do czynienia z dopingiem związanym ze stosowaniem substancji mających na celu poprawę wydolności, zniesienie dyskomfortu, blokowanie bólu itp., a także ze stosowaniem substancji, np. krwi itp., mających pobudzić „naturalnie" fizjologiczne procesy związane z wysiłkiem. Nie tak rzadko obserwuje się też metody związane z inżynierią genetyczną, zmierzające do manipulacji genetycznych, np. krzyżowania koni ze specjalnymi mutacjami odpowiedzialnymi choćby za szybszy przyrost masy mięśniowej/większą szybkość itp. czy wyciszanie/blokowanie niektórych niepożądanych genów, zwiększenie wydolności, szybkości, odporności na trudne warunki (konie rajdowe), skoczności itp.

U koni najczęściej stosuje się doping farmakologiczny. To przede wszystkim stosowanie niedozwolonych substancji, które zwiększają wydolność organizmu, poprawiają przyrost masy mięśniowej itp. Środki dopingowe blokują ponadto naturalne systemy ochronne przed przekroczeniem granicy wydolności danego organizmu. Najczęściej hamowane bariery to ból, zmęczenie/pobudzenie. Stosowanie miejscowych i ogólnych środków znieczulających nieraz doprowadziło do tragedii, gdzie koń (ale niejednokrotnie i jeździec) uległ poważnej kontuzji wykluczającej go z dalszej kariery sportowej. Były też przypadki, gdzie zwierzę przypłaciło to życiem. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że nawet powszechnie stosowane suplementy, wcierki itp. mogą zawierać substancje, które znajdują się na specjalnych listach FEI. Organizacja ta, na bazie najnowszych doniesień naukowych, badań klinicznych, w porozumieniu z wieloma firmami farmaceutycznymi regularnie publikuje aktualne listy substancji, które są dopingiem, dzieląc je na różne grupy. Dla wielu zawodników, lekarzy weterynarii, trenerów lista ta stanowi punkt wyjścia do analizowania, kiedy i co można bezpiecznie stosować.

Barowanie, rollkur...

Kiedyś barowanie sprowadzało się do tego, że stosowano specjalnie „przygotowane" drągi, które nie miały możliwości wypaść z kłódek podczas uderzenia ich przez konia. Zdarzało się, że drągi były także specjalnie „zabezpieczone” przed dotknięciem końskich nóg za pomocą ostrych przedmiotów. Wśród zdjęć prezentowanych na kursach dla komisarzy widywano pinezki, kawałki szkła i inne ostre przedmioty umieszczane pod ochraniaczami. Dziś rzadko obserwuje się tego rodzaju postępowanie. Dziś barowanie to przed wszystkim stawianie przeszkód w taki sposób, by koń uderzył nogami w drąg, wyciągnął wnioski i podnosił nogi na tyle wysoko, by po raz kolejny nie poczuć bólu związanego z uderzeniem. To również stawianie przeszkód nadmiernie wysokich, szerokich, takich, które wymagają od zwierzęcia wysiłku na granicy jego możliwości. Wszystkie niedozwolone przypadki ustawiania przeszkód, ułożenia drągów w kłódkach itp. regulują przepisy. Wszelkie kwestie, co jest dozwolone, a co niedozwolone, określa znajdują się w tzw. manualu dla komisarzy. Bogato ilustrowany przewodnik jasno pokazuje, co jest na rozprężalni fair, a co nie w stosunku do końskiego atlety.

Więcej przeczytasz we wrześniowym numerze miesięcznika "Konie i Rumaki"