JEŹDZIECTWO NATURALNE
Zajeżdżanie młodych koni – część I
Budowanie pewności siebie u konia

Natural_pewnosc.jpgTekst: Glenn Stewart
Foto: Paweł Siwek
Tłumaczenie: Justyna Rucińska

 

Przestraszony i nieufny koń ma bardzo duże trudności z nauką. W takim stanie za bardzo martwi się o przeżycie, żeby zająć się zastanawianiem, o co go prosimy.

 

Pierwszego młodego konia zajeździłem, mając 13 lat. Kiedy skończyłem 17 lat, zacząłem zajmować się tym praktycznie zawodowo. Przez lata zajeżdżałem konie dla klientów, nie zarabiając na tym dużych pieniędzy. Z perspektywy czasu myślę, że moje zarobki były adekwatne do moich umiejętności, ponieważ muszę przyznać, że nie robiłem tego zbyt dobrze.

Oczywiście, robiłem to najlepiej jak umiałem, tylko po prostu nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak mało wiem. Moim głównym celem było wsiąść, pojeździć i nie spaść. Nie miałem żadnego planu. Nigdy też nie myślałem o zajeżdżaniu jako próbie rozwoju konia. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że to, jaki koń jest w danym momencie, bardziej zależy ode mnie niż od samego konia. Sądziłem, że jeśli coś nie wychodzi, to jest to wina tego konkretnego konia. Nie myślałem o jakichś szczególnych przygotowaniach, jak również o tym, żeby wszystko, co robię z młodymi końmi, było spójną całością. Potrzebowałem czasu, aby odkryć, że podczas tego procesu dzieje się dużo więcej, niż można przypuszczać. Teraz mam plan pracy z każdym koniem, wyznaczone kolejne kroki, którymi podążam. Wiem też, że jeśli dwoje ludzi mogłoby zajeździć tego samego konia, prawdopodobnie uzyskaliby kompletnie różne rezultaty.

 

Dzisiaj w procesie zajeżdżania młodych koni moim nadrzędnym celem jest rozwinięcie pewności siebie, szacunku i zrozumienia u konia. Na samym początku najwięcej uwagi jednak poświęcam na zbudowanie pewności. Jeśli koń z jakiegoś powodu nie ma respektu, wtedy oczywiście zajmuję się tym w pierwszej kolejności albo przynajmniej jednocześnie z budowaniem pewności.

W tym artykule skupię się na sposobach rozpoczynających proces kreowania odważniejszego, pewniejszego siebie konia, ufnego i akceptującego człowieka.

 

Powodem, dla którego lubię zaczynać od budowania pewności, jest to, że przestraszony i nieufny koń ma bardzo duże trudności z nauką. Konie w takim stanie za bardzo martwią się o przeżycie, żeby zająć się zastanawianiem, o co je prosimy. Muszę wspomnieć również o tym, że młode konie muszą nauczyć się uczyć od nas. Najwięcej uczyły się od stada, matki, środowiska, w którym żyły, ale nie wiedzą jeszcze, że my również mamy im do zaoferowania coś wartościowego. Jeśli możecie zaprezentować im rzeczy w sposób, który będzie miał dla nich sens, zaobserwujecie moment, kiedy zaczną zdawać sobie sprawę, że jesteście z nimi dla ich korzyści. Kiedy zrozumieją, że się z nimi komunikujecie, ich pewność siebie wzrośnie i w efekcie zaczną patrzeć na was, zadając pytania lub szukając odpowiedzi czy rozwiązania.

 

Zaczynając pracę z młodymi końmi, potrzebuję niewiele sprzętu. Preferuję miękki kantar sznurkowy, 4-metrową linę, twardy bat ze sznurkiem, flagę i plastikową plandekę. Często również używam australijskiego bicza i 15-metrowego lassa, ale nie są one koniecznością, a oba wymagają nieco wprawy w obsłudze. Odkryłem, że tych kilka przedmiotów, poprawnie użytych, przygotowuje konia do bardzo wielu sytuacji (większej liczby niż moglibyśmy się spodziewać). Kantar i lina zapewniają komunikację z koniem. Ich zadaniem jest pomóc koniowi w zrozumieniu naszej mowy ciała, aby znalezienie dobrej odpowiedzi było dla niego łatwiejsze. Za ich pośrednictwem możemy sprawić, aby właściwe zachowania były proste, a niewłaściwe trudne. Używamy ich również jako możliwości zapoczątkowania nauki podążania za czuciem.

 

Pracując nad pewnością siebie u koni, dobrze wykonujecie zadanie wtedy, kiedy koń decyduje się, żeby stać nieruchomo i się rozluźnić. Staje się odważniejszy i nie czuje potrzeby, aby biegać i uciekać. Nie chcę zmusić konia, aby stał nieruchomo, ale mogę spowodować, żeby poruszanie stało się niewygodne, a stanie łatwe. W trakcie pracy z młodymi końmi nie spieszę się z proszeniem ich o ruch, ponieważ to wymaga respektu do człowieka. W pierwszej kolejności wolę zbudować pewną relację i pewność u konia. Poruszanie batem ze sznurkiem i flagą, używanie plandeki jest formą presji dla koni, które się tego boją. Naszym celem jest przekonanie ich, że narzędzia nie powinny być spostrzegane jako zagrożenie. Muszą nauczyć się raczej myśleć, niż instynktownie reagować. Koniom jest znacznie łatwiej zaakceptować nasze działania, kiedy zachowujemy płynność i rytm. Upewnijcie się również, że ćwicząc z koniem, poświęcacie równą ilość czasu na obie strony (albo nawet więcej na prawą stronę). Prawa strona często jest zaniedbywana i powoduje, że koń nie jest zrównoważony. Może być pewny, jeśli chodzi o różne rzeczy z lewej strony, ale nie z prawej. Nie zapomnijcie zatem o prawej stronie, wypracujcie i utrzymujcie równowagę.

Więcej przeczytasz w sierpniowym numerze "Koni i Rumaków".