Janów Podlaski Auction & Summer Sale 2018. Uwagi do oferty janowskiej aukcji.

Tekst: prof. Krystyna Chmiel

Wbrew czarnowidztwu zwolenników opcji „żeby było tak, jak było”,  rozsiewających nie tak dawno plotki, że „w tym roku aukcji w Janowie nie będzie”, ukazał się już katalog kolejnej, czterdziestej dziewiątej (za rok będzie jubileuszowa!) aukcji, która, jak zawsze, odbędzie się w Janowie, 12 i 13 sierpnia.

Podtytuł „Arabians of the State Studs” zapożyczono z hasła przyświecającego wcześniejszym aukcjom (m.in. aukcji w 1996 r. organizowanej przez „Polish Prestige”), ale, niezależnie od pogłosek usiłujących skłócić środowisko, wystawione zostały także konie hodowli i własności prywatnej. Skoro więc ta broń nie wypaliła, „totalni” krytycy sięgnęli po następną: podnieśli alarm, że oto będzie miała miejsce „wyprzedaż najcenniejszego materiału” czy wręcz „wyprzedaż dziedzictwa narodowego”. Niezorientowany w temacie czytelnik czy internauta mógłby na tej podstawie wyciągnąć wniosek, że zwolnieni w 2016 r. prezesi nic nie sprzedawali albo co najwyżej same „wybrakowane łachy”. Gdyby tak było, to skąd brałyby się rekordowe ceny? A jeśli nie, to czy nie była „wyprzedażą” sprzedaż Kwestury czy Pepity, które pozostawiły w kraju tylko po jednej, i to małowartościowej, córce, albo licznych klaczy i ogierów eksportowanych bez pozostawienia w Polsce następców (np. klacze Agusta, Norma czy Pistoria, ogiery Premier, Kordelas czy Wadim)?

Zastosowano zarzuconą wcześniej zasadę – która w hodowli państwowej musi być stosowana bezwzględnie – że do sprzedaży przeznacza się konie z tzw. nadwyżki hodowlanej, czyli takie, które odegrały już swoją rolę w stadzie. Wbrew pozorom nie zawsze muszą to być konie po karierze hodowlanej; czasem to konie młode, które do hodowli państwowej włączone nigdy nie będą. Lista tych koni powinna być jednocześnie atrakcyjną ofertą dla kupców, budzącą ich nadzieję na postęp w hodowli. Szkoda, że uprzednia masowa wyprzedaż najlepszego materiału hodowlanego w postaci zarodków zachwiała tą nadzieją i pokazała potencjalnym kupcom, że w hodowli można iść na skróty.

Bez obaw – na listach aukcyjnych umieszczone zostały w tym roku wyłącznie takie klacze, które pozostawiają w kraju potomstwo, pełne lub półrodzeństwo albo wciąż użytkowane w hodowli matki, które mogą urodzić kolejne kontynuatorki linii.

I tak – Lot 1. Foggita gn. 2014 (El Omari – Foggia), hod. SK Michałów, reprezentantka rodziny Ukrainki ur. ok. 1815 w Sławucie, wg danych z ostatniego wiosennego przeglądu, w swej macierzystej stadninie pozostawia matkę (wprawdzie była wystawiona na przetarg, lecz nie została sprzedana) i trzy bardzo urodziwe półsiostry: Foggara sk.gn. 2012  (po Ganges), Forgissima c.gn. 2013 i Frazza sk.gn. 2016 (po Vitorio TO).

Lot 2. to Palanga s. 2002 (Ekstern – Panika), hod. SK Michałów, klacz bardzo utytułowana, o czysto polskim rodowodzie, reprezentująca utrzymywaną tylko w Michałowie linię wywodzącą się od oaksistki Pardwy kaszt. 1967 (Kord – Porfira). Przedstawicielki tej linii często cechowały się bardzo zrównoważonym, przyjaznym dla ludzi charakterem. Jest pewien przedział wieku, w którym klacz osiąga szczyt swoich możliwości hodowlanych i dla długowiecznych arabów mieści się on między dziesiątym a szesnastym rokiem życia, a Palanga ma 16 lat. Potencjalny nabywca takiej klaczy wie już, co dotychczas osiągnęła w hodowli i na ringu pokazowym, ale może jeszcze spodziewać się od niej dalszych przychówków. W stadninie pozostaje dwuletnia kl. Parantella s. (po Kahil Al Shaqab), bardzo dobrze rokująca – w Białce zajęła drugie miejsce w klasie VB klaczy dwuletnich i czwarte w Czempionacie Klaczy Młodszych, z dwudziestkami za typ, głowę z szyją i ruch, uzyskując tylko o 0,5 pkt mniej od zwyciężczyni. Jest więc szansa, że kiedyś prześcignie matkę. Jasne, że jedna następczyni to za mało, ale starsze córki Palangi zostały dużo wcześniej sprzedane, a poza tym w stadninie jest więcej reprezentantek linii Pardwy w obrębie rodziny Gazelli or.ar. imp. 1845 do Jarczowiec. Kontynuacja linii jest możliwa nie tylko poprzez potomstwo klaczy w linii prostej, lecz także poprzez jej krewnych bocznych… Czytaj więcej w lipcowo-sierpniowym numerze Koni i Rumaków.